Felieton
Popek najbardziej kasowym raperem w Polsce?
Jako jedyny raper w naszym kraju może się pochwalić dwiema diamentowymi płytami w dorobku.
Żeby znaleźć najbardziej dochodowego rapera w naszym kraju musielibyśmy wszystkim zajrzeć do rozliczenia podatkowego. Dlatego też pomijamy ten aspekt i skupimy się na artystach, którzy otrzymali najwyższe wyróżnienia muzyczne w Polsce i zarabiają na muzyce od lat.
Przodownik Donatan
Jeżeli zastanawiacie się, ile diamentowych wyróżnień jest w Polskim rapie, szybko odpowiadamy… trzy. Jako pierwszemu tego typu nagrodę udało się zdobyć w 2013 roku Donatanowi. Diamentową płytę zdobywa się za 150 tysięcy sprzedanych egzemplarzy – tutaj jednak – wcale tak nie było. Jeszcze kilka lat temu Związek Producentów Audio i Video zliczał sprzedaż dwupłytowego albumu oddzielnie. Na przykładzie to wygląda tak, że aby zdobyć złotą płytę (15 tys. sprzedanych egzemplarzy) wystarczyło zrobić podwójny krążek i opchnąć go w 7,5 tys. egzemplarzy. Proste? To dlatego np. album Firmy „Nasza broń to nasza pasja” uzyskał status platynowy (trzeba sprzedać 30 tys. płyt) przy sprzedaży tylko 20 tys. sztuk kopii. Było to wydawnictwo… trzy płytowe. W przypadku dwupłytowej „Równonocy” Donatana musiał on sprzedać 75 tys. egzemplarzy, aby cieszyć się diamentem, który jest od 150 tys. sprzedanych płyt, bo sprzedaż jego płyty została policzona podwójnie. Od kilku lat nie praktykuje się już jednak zasady podwójnego naliczania sprzedaży dwupłytowych wydawnictw. Pojawił się w zamian za to streaming.
Dwa diamenty Popka
Dopiero dwa lata po sukcesie Donatana, na naszym rodzimym podwórku pojawiła się druga diamentową płyta. Zdobył ją kontrowersyjny skład Gang Albanii, którego członkowie nawet nie ukrywali, że to projekt zrobiony, żeby zarobić. I zarobili. Oficjalnie Popek, Borixon i Rozbójnik Alibaba sprzedali 150 tysięcy kopii albumu „Królowie życia”, ale nie do końca tak było.
Kiedy na rynku pojawił się album Albańczyków, w ZPAV panowały już zupełnie inne zasady niż wtedy, kiedy Donatan debiutował z „Równonocą”. Do sprzedaży wliczany był tzw. streaming, czyli wyświetlenia utworów z Youtube czy z serwisów streamingowych. Odsłony były po prostu wliczane do ogólnej sprzedaży wydawnictwa. W Polsce przelicznik był prosty – 2500 odsłon któregoś z numerów równał się sprzedaży fizycznej jednej płyty. Przed trzema laty, kiedy wiedzieliśmy, że Gang Albanii zdobył już podwójną platynową płytę wyliczyliśmy ile mniej więcej sprzedali oni fizycznych wersji swojego krążka, a ile nabiły im odsłony. „Album Gangu Albanii w serwisie Youtube został odtworzony 67,8 mln razy (dane na dzień 25.05.2015). Kiedy ilość wyświetleń podzielimy przez 2500 wychodzi nam 27 tysięcy płyt zdobytych z samego streamingu z serwisu Youtube. Pamiętajmy jednak, że należy doliczyć do tego także streaming z takich serwisów jak Spotify, Wimp czy Deezer – te liczby nie będą jednak już tak imponujące. Wychodzi więc na to, że same wyświetlenia klipów to 1/2 łącznej liczby sprzedanych płyt, a więc fizycznych nośników poszło do tej pory ok. 30 tysięcy (podwójna platyna = 60 tys. egzemplarzy)”. Całość naszych wyliczeń przeczytacie tutaj: Ile faktycznie płyt sprzedał Gang Albanii?
Pierwsza diamentowa płyta Popka już za nami. Czas na drugą.
Podwójnie diamentowy Król
Od kilku tygodni wiemy, że Popek zdobył drugą w karierze diamentową płytę, którą odebrał kilka dni temu podczas festiwalu Polsatu. To jedyny polski raper z dwiema diamentowymi płytami – trzeba to przyznać, że nikt nie osiągnął takiego sukcesu. Ba! Żaden inny raper nie ma w dorobku diamentu, bo przecież to Donatan – producent ma oprócz niego podobne wyróżnienie. Tym razem sukces osiągnął wspólny album Popka i Matheo „Król Albanii”, który ukazał się w 2016 roku. Tutaj jest tak samo jak w przypadku pierwszego diamentu – do sprzedaży wliczany jest streaming. Sam singiel „Wodospady” zdobył 55 milionów wyświetleń. Po krótkich wyliczeniach wiemy już, że tylko ten numer został zaliczony jako sprzedaż 22 tysięcy egzemplarzy (55 mln dzielimy na 2500). Tak więc bez streamingu Popkowi i Matheo ciężko byłoby uzyskać diamentową płytę, którą otrzymuje się od 150 tys. sprzedanych kopii – trzeba jednak przyznać, że ich album też sprzedał się w ogromnej liczbie fizycznego wydania. Niestety nie wiemy oficjalnie jaki jest stosunek sprzedaży fizycznych nośników do muzyki cyfrowej, bo ZPAV nie podaje takich danych.
Zmiana przepisów
Uzależnianie przyznania złotych, platynowych i diamentowych płyt za muzykę cyfrową od liczby wyświetleń budził wiele emocji. W pewnym momencie, tj. 1 marca 2017 roku ZPAV poszedł po rozum do głowy. Ogłoszono, że od marca 2017 roku w przypadku płyt dostępnych cyfrowo, przyjmowany będzie następujący przelicznik: 20 złotych przychodu będzie przyjmowane jako sprzedaż jednego albumu. Sumowany będzie zarazem przychód z wszystkich utworów z albumu. By uzyskać złotą płytę trzeba będzie sprzedać muzykę za 20 tysięcy, za platynę – 40 tysięcy, a za diamentową – 200 tysięcy. Warto jednak dodać, że kryteria dla nośników fizycznych nie zmieniły się, co oznacza, że w przypadku polskiej płyty trzeba osiągnąć progi 15 (złoto), 30 (platyna) i 150 tysięcy (diament) sprzedanych płyt.
O.S.T.R. przejmuje tron
Odpowiadając na pytanie z tytułu, czy Popek jest najbardziej kasowym raperem w Polsce – możemy powiedzieć, że… raczej nie. Kariera Popka na pełną skalę rozwinęła się dopiero niedawno. Ma on na koncie kilka sukcesów i oprócz wcześniej wymienionych diamentowych płyt również złoto i platyny, ale jest jeszcze… O.S.T.R.
Łódzki raper działa z powodzeniem na scenie od 20 lat. Ma na koncie wiele złotych, platynowych i podwójnie platynowych płyt. Chociaż na jego koncie nie ma najwyższego wyróżnienia, czyli płyty diamentowej – taką mógłby już mieć. Wydany w 2016 roku album „Życie po śmierci” sprzedał się w 100 tysiącach egzemplarzy. Co najważniejsze, nie ma tu mowy o żadnym streamingu. Wytwórnia, w której wydaje O.S.T.R. – Asfalt Records nie wlicza do sprzedaży wyświetleń. – Naszym zdaniem internetowe wyświetlenia video nie oddają faktycznego uznania słuchaczy, w przeciwieństwie do realnej sprzedaż muzyki – mówią przedstawiciele wytwórni. Dlatego też zakładając hipotetycznie, że O.S.T.R. wliczałby streaming do sprzedaży płyt zapewne dzisiaj również miałby na koncie diament.
Kto jest zatem najbardziej kasowym raperem w Polsce? Jeżeli przyjmiemy tylko dochody z muzyki jest to prawdopodobnie O.S.T.R., który od dwóch dekad wydaje (i dobrze sprzedaje) płyty oraz gra bardzo liczne koncerty. Jeżeli jednak kariera Popka będzie się rozwijała w takim tempie jak teraz, to za chwilę może on dogonić swojego bardziej doświadczonego kolegę.
Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
Chorzów to miasto, które wyjątkowo nie ma szczęścia do ludobójczej symboliki i rapu. Dopiero co ucichł temat wizerunku sympatyka Ruchu z tatuażem hitlerowskiej gapy na karku w teledysku Bonusa RPK, a teraz medialną burzę wywołały próby blokady koncertu Kanye Westa. Czy jednak nie można tu dostrzec pewnej niesprawiedliwości w ocenie amerykańskiej gwiazdy?
Nie lada zagwozdkę mają decydenci w kwestii zgody na organizację czerwcowego koncertu Kanye Westa. Już pojawiają się przecieki, że zielonego światła na imprezę nie będzie. Z jednej strony warto pokazać, że jesteśmy zupełnie inni kulturowo niż np. Niemcy, gdzie wielu zbrodniarzy nie poniosło żadnej odpowiedzialności po wojnie i mogli spokojnie wychowywać kolejne pokolenia naszych zachodnich sąsiadów, piastując ważne stanowiska publiczne. Z drugiej – czy osoba chora psychicznie musi być wiecznie stygmatyzowana z powodu odklejek z przeszłości, które mogły wywołać np. źle dobrane leki?
W zasięgowych głosach sprzeciwu przodują zwłaszcza minister Marta Cienkowska i Krzysztof Stanowski. Pytaniem otwartym pozostaje, dlaczego Stanowski nie był równie stanowczy, gdy ambasador Ukrainy wybielał na antenie Kanału Zero hitlerowskiego kolaboranta, Romana Szuchewycza, który uczestniczył w pogromach ludności cywilnej?
"I przejdzie Panu przez gardło, żeby powiedzieć, że Roman Szuchewycz jest zbrodniarzem wojennym?" – zapytała @abojke ambasadora Ukrainy @VasylBodnar w wywiadzie dla @OficjalneZero.
— Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” (@WspolnotaPamiec) January 11, 2026
"Nie, nie powiem tego" – usłyszała w odpowiedzi.
Ambasador zaprzecza samemu sobie. Z jednej… pic.twitter.com/9F0rMzvgEf
Z tęczową swastyką na szyi zaprezentował się fotoreporterom w 2015 roku Maciej Maleńczuk, a dziś jest przecież jednym z pupilów prorządowych mediów. Podobna akcja tyczy się Olgi Tokarczuk, która pozowała na tle krzyża przerobionego na hitlerowski symbol. Żadnej dyskusji nie wywołała też manifestacja byłego prezydenta Ukrainy, Petra Poroszenko, który w 2023 roku udostępnił nagranie z czarnym słońcem na ramieniu, czyli ulubionym symbolem jednego z architektów obozów śmierci, Heinricha Himmlera. Czy w związku z tym możemy mówić wprost o zjawisku „równi i równiejsi”?
Поїздка на фронт для мене — це завжди найголовніша подія тижня. Хедлайнер в розкладі.
Після парламентської діяльності, перемовин з міжнародними партнерами щодо підтримки України, акумулювання та розподілу благодійної допомоги та іншої тихої роботи в тилу, ця подія — великий… pic.twitter.com/5aucKuX5c7— Петро Порошенко (@poroshenko) September 10, 2023
Felieton
Czy uliczny rap ogłupia? Kawałki, których słuchamy, mogą zdradzać naszą inteligencję
Twoja playlista mówi więcej, niż myślisz.
Nowe badanie Journal of Intelligence pokazuje, że to nie muzyka, a teksty kawałków mogą zdradzać poziom inteligencji słuchacza. Analiza danych ze smartfonów ujawnia subtelne powiązania między playlistą a zdolnościami poznawczymi.
Teksty ponad bitem – wniosek naukowców
Możemy zapomnieć o gadkach, że inteligencję zdradza słuchanie jazzu albo klasyki. Nowe badanie opublikowane w Journal of Intelligence wywraca ten schemat do góry nogami. Okazuje się, że klucz nie leży w gatunku ani brzmieniu, tylko w tym, co jest nawijane w kawałkach.
Naukowcy odkryli, że to właśnie warstwa liryczna daje więcej informacji o zdolnościach poznawczych niż tempo, melodia czy klimat numeru. Czyli nie chodzi o to, czy leci trap czy boom bap – tylko o to, jakie treści wchodzą do głowy.
58 tysięcy kawałków
Badacze wzięli na warsztat 185 osób i przez 5 miesięcy śledzili ich odsłuchy. Każdy numer, każda playlista – wszystko zapisane przez specjalną apkę.
W tym czasie uczestnicy przesłuchali łącznie ponad 58 tysięcy unikalnych utworów. Do tego doszły testy sprawdzające logiczne myślenie, słownictwo i zdolności matematyczne.
Smutniejsze numery, wyższe wyniki?
Wnioski? Ciekawe i trochę nieoczywiste. Osoby, które częściej sięgały po kawałki o mniej pozytywnym, bardziej refleksyjnym klimacie, miały wyższe wyniki w testach. Do tego dochodzą teksty skupione na „tu i teraz”, autentyczności i tematach związanych z domem – one też korelowały z wyższą inteligencją.
Z kolei tracki pełne społecznych odniesień i niepewnego języka częściej pojawiały się u osób z niższymi wynikami.
Studio > koncert? Też ma znaczenie
Osoby z wyższą inteligencją częściej wybierały kawałki z niskim wskaźnikiem „liveness”, czyli takie, które brzmią jak nagrane w studiu, a nie na żywo. Badacze tłumaczą to prosto – bardziej ogarnięci słuchacze mogą traktować muzykę jako coś do skupienia i analizy, a nie tylko do energii i chaosu koncertowego.
Słuchasz więcej – masz lepsze wyniki
Kolejna rzecz – ilość. Ci, którzy spędzali więcej czasu na słuchaniu muzyki, mieli statystycznie wyższe wyniki w testach. Podobnie jak osoby, które często sięgały po kawałki w innych językach niż ojczysty.
Playlista nie zrobi z Ciebie geniusza
Zanim ktoś zacznie układać playlistę „na inteligencję”, warto ostudzić hype. Związek między muzyką a inteligencją jest niewielki i czysto statystyczny. To nie działa tak, że słuchasz jednego typu numerów i nagle rośnie IQ.
Same w sobie te efekty prawdopodobnie nie są wystarczająco silne, aby miały praktyczne zastosowanie – mówią badacze.
Co to oznacza dla rapu
Badanie nie ocenia gatunków muzycznych typu rap, rock czy jazz jako „lepszych” lub „gorszych”. Bardziej chodzi o to, jakich treści się słucha i jak je przetwarza. W przypadku rapu ulicznego mamy zazwyczaj do czynienia z prostymi tekstami, ale z drugiej strony możemy je przetwarzać na rożne sposoby. W przypadku rapu technicznego i wielowarstwowych linijek, język, tematy i sposób narracji jest jednak dużo bardziej wyszukany.
Osoby słuchające bardziej refleksyjnych i złożonych treści – mają trochę wyższe wyniki. Osoby słuchające prostych i powierzchownych treści – mają je niższe.
Felieton
„Kutas Records” – żart Kuqe 2115 to tak naprawdę spory problem – felieton
Wspomniana wytwórnia istnieje, jest z Polski i ma pół miliona słuchaczy.
Kilka dni temu Kuqe 2115 opublikował żartobliwy film, w którym mówi, że odchodzi z 2115 Label na rzecz nowej wytwórni „Kutas Records”. Pośmialiśmy się z rzekomo czerstwego żartu, który tak naprawdę nie do końca był żartem. Jak sprawdziliśmy, wytwórnia „Kutas Records” istnieje, jest z Polski i podbija Spotify.
„Kutas Records” – o co w tym chodzi?
Na Youtube powstał kanał zatytułowany „Kutas Records”. Uśmiech na twarzy może budzić nie tylko nazwa kanału, ale także współgrające logo z plemnikiem. Od razu więc mamy jasny komunikat, że mamy do czynienia z trollingiem. Tylko ten żart powoli wymyka się spod kontroli, bo jest całkiem sprawnie zarządzany.
Kawałki, które pojawiają się na kanale mają zawsze podtekst erotyczny i są w pełni wygenerowane przez skrypt AI. Ich treść jest dość wulgarna, ale dla młodszych odbiorców może być interesująca i zabawna. Każdy kawałek jest dobrze opisany i ma wygenerowaną unikalną okładkę. Tytuły numerów, podobnie jak ich treść jest nacechowana seksualnie.
Oto kilka przykładów:
- Dariusz Jebadło – Podziemny Drąg
- Gejtos – Bóg Morza
- Cwelgar – Gejowski Łowca Potworów
- Johnny Cwel – NNN (Nie Orzech Listopad)
- Homo Erectus – Gejowski Jaskiniowiec II (prod. Kutas Records)

W ciągu roku, odkąd istnieje „wytwórnia” na Youtube wygenerowano 163 utwory, które łącznie mają ponad 4 mln wyświetleń.
Spotify podbite przez „Kutas Records”
Jeszcze większe cyfry żartobliwa wytwórnia wykręca na Spotify. Przed kilkoma dniami doszło do sytuacji, kiedy na pierwszych 15 miejsc najbardziej viralujących numerów aż 8 pochodziło z labelu „Kutas Records”. Na pierwszym miejscu mogliśmy zobaczyć „Antycznego Napaleńca”, który przebił już barierę 1 mln streamów.

Wytwórnia AI ma już blisko pół miliona słuchaczy na Spotify. To więcej niż Belmondo (300 tys.), Liroy (160 tys.) czy Ten Typ Mes (240 tys.). Niewiele więcej od żartownisiów ma np. O.S.T.R. (580 tys.), który jest w ciągu wydawniczym od ponad 25 lat.

Co więcej, kawałki wygenerowane przez AI zaczynają trafiać też do TOP 50 Polska. Wspomniany „Napaleniec” jest obecnie na 8. pozycji, wyprzedzając m.in. Malika Montanę, Kaza Bałagane czy Pezeta.

AI w muzyce – mamy problem
Sztucznie generowane kawałki i całe „wirtualne wytwórnie” oparte na AI to coraz większe wyzwanie dla branży muzycznej. Z jednej strony zalew tanich, żartobliwych produkcji obniża próg wejścia, ale z drugiej – rozmywa granice między twórczością a automatem.
To jest też problem dla słuchaczy, bo coraz częściej mają oni problem z odróżnieniem prawdziwej muzyki od algorytmicznej masówki. Branża stoi więc przed pytaniem, jak chronić kreatywność i unikalność w czasach, gdy muzykę można „wyklikać” w kilka sekund.
Felieton
Eminem ma polskie korzenie? Dokumenty wskazują na wieś pod Strzegomiem
„Pradziadek rapera wpisywał w dokumentach narodowość polską”.
Brzmi absurdalnie? Z dokumentów wynika, że jeden z największych raperów świata ma rodzinne powiązania z Polską. Według badań genealogicznych część przodków Eminema pochodzi z Dolnego Śląska.
Od lat w mediach powraca temat polskich korzeni Marshalla Mathersa. Wiele portali pisze wprost – pradziadek Eminema był Polakiem. Choć historia ta nigdy nie zyskała takiej popularności jak internetowe plotki o jego rzekomej niechęci do Polski, fakty wskazują, że raper rzeczywiście może mieć polskie pochodzenie.

Polskie korzenie Eminema
Jak ustalono, jeden z pradziadków Eminema od strony matki – Georg A. Scheinert – urodził się 29 stycznia 1851 roku we wsi Kostrza, znajdującej się dziś w gminie Strzegom (woj. dolnośląskie).
Miejscowość ta, znana z wydobycia granitu, należała wówczas do Prus i nosiła nazwę Häslicht. Przodkowie Eminema mieli być z nią związani od pokoleń. W dokumentach pojawiają się nazwiska Joseph Scheinert (ur. ok. 1825) i Ewa Wasuzki (1827–1901) – rodzice wspomnianego Georga. To właśnie nazwisko Wasuzki, zapisane błędnie przez amerykańskich urzędników imigracyjnych, może sugerować polskie pochodzenie matki przodka rapera.

Przodkowie rapera – „Ger Polish”
Sprawą zainteresował się Janusz Andrasz, autor bloga „Genealogiczne śledztwo”, który odnalazł szereg dokumentów potwierdzających ten trop. Jak wskazuje, część aktów metrykalnych nie zachowała się, jednak dostępne źródła sugerują, że przodkowie rapera rzeczywiście mogli pochodzić z terenów dzisiejszej Polski.
Co więcej, w amerykańskich spisach ludności z początku XX wieku pojawia się przy rodzinie Scheinert określenie „Ger Polish”, co tłumaczone jest jako narodowość polska, kraj pochodzenia – Niemcy.
– Znalazłem zagadkowo brzmiący wpis w spisie mieszkańców USA z 1910 r., gdzie w przypadku jednej z córek Georga (wspomnianego 3x pradziadka Eminema) – Marcie Scheinert, po mężu Roesch, w rubryce „Miejsce urodzenia ojca”, znajduje się zapis „Ger Polish”. Potem znalazłem analogiczną kartę ze spisu, dotyczącego samego Josepha Scheinerta, czyli jej ojca. I tu również pada określenie „Ger Polish„, które znalazło się zarówno w rubryce jego matki, czego można byłoby się spodziewać, mając na uwadze jej polsko brzmiące nazwisko Wasuzki, jak i w rubryce podającej pochodzenie ojca Georga – Josepha Scheinerta! – pisze badacz.

W Eminemie płynie polska krew?
Wnioski z przeprowadzonego śledztwa odnośnie „polskości Eminema” są niejednoznaczne, ale coś ewidentnie jest na rzeczy.
– Skoro urodzony w 1851 roku w pruskim Häslicht Georg Scheinert, mieszkając w USA już od 46 lat, wpisuje w roku 1910 jako swoją narodowość polską, to coś jednak na rzeczy musi być. Niestety, bez dostępu do metryk tej tajemnicy wyjaśnić się nie da. Przyznam, że na początku tego genealogicznego śledztwa myślałem, iż wzmianka o polskich korzeniach Eminema była pomyłką. Teraz jednak widzę, że to raczej tajemnica, która wciąż czeka na swoje rozwiązanie.
Choć metryki z XIX-wiecznej Kostrzy nie są dostępne online, odkryte zapisy pozwalają przypuszczać, że w żyłach Eminema rzeczywiście może płynąć kropla polskiej krwi.
Fakty kontra plotki
W przeciwieństwie do dawnych, nieprawdziwych historii o rzekomym spaleniu polskiej flagi przez Eminema czy jego niechęci do występów w Polsce, informacje o polskim pochodzeniu rapera mają częściowo podstawy w dostępnych dokumentach.
-
News3 dni temuLil Narcyz – 23-letni polski comedy-raper i yotuber nie żyje
-
News4 dni temuDawid Obserwator zgłosił skutecznie fanpage innego rapera, który robił o nim memy
-
News4 dni temuWażka G zwrócił się do posła PiSu, który został usunięty z partii
-
News14 godzin temuSzczotka do włosów, do której rapował Szpaku – Cancer Figters ruszyło z aukcjami
-
News3 dni temuYoung Leosia zdała prawo jazdy i została nagrana przez fankę podczas egzaminu
-
News2 dni temuTaco Hemingway wciąż boi się pytań, ale dał 1-minutowy wywiad
-
News3 dni temuKoszulki z hołdem dla Pono, a zysk dla jego córki. Czy przesadzili z ceną?
-
News4 dni temuEldo prowadzi wycieczki śladem gangsterów po Warszawie i zdradza mało znany fakt o Jacku Cyganie