Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

RECENZJA 2: Mezo – ”Krajobraz po Bitwie”

Opublikowany

 

Od czasów swojego legalnego debiutu, który miał miejsce ponad dekadę temu, Mezo nie przestaje wzbudzać dużych emocji, głównie negatywnych, związanych nieodłącznie z tym, że zapoczątkował on modę na hip-hopolo – lekki muzycznie i spłycony lirycznie nurt rapu, który zatruwał stacje telewizyjne i radiowe przez całych kilka lat. Mezo z biegiem czasu staczał się powoli w stronę znienawidzonej komercji, i nawet jego ostatni album stricte rapowy – ''Herezje'', które ukazały się w 2009 roku i trzymały niezły poziom – nie były w stanie w oczach większości odbiorców odkupić jego win. Chociaż więc powszechnie wiadomo, że należy go nienawidzić, gardzić nim, że plugawienie go na forach dyskusyjnych i w rozmowach ze znajomymi jest w dobrym tonie, ja jednak zabierając się do odsłuchu nowego jego dzieła postanowiłem może nie tyle nawet wybaczyć, co zapomnieć mu wszystko, co do tej pory spłodził, jakby pozwolić mu zacząć od czystej kartki, oraz od czystego bitu. Wrzuciłem więc na luz, założyłem słuchawki, i dałem się zabrać w podróż w nieznane.

Mezo od samego początku swojej legalnej działalności muzycznej dawał się poznać jako gość, który potrafi zaskoczyć świetnym doborem rymów i ciekawym, a przy tym pozytywnym spojrzeniem na świat. Używał przy tym niewielkiej ilości przekleństw, co w słuchaczach budziło mieszane uczucia – dla jednych jego muzyka brzmiała przez to zbyt grzecznie, a dla innych stanowiła świetną alternatywę wobec rapu przepełnionego wulgaryzmami, nieodłącznie wiążącymi się z ciężkimi, negatywnymi emocjami. W moim odczuciu taka postawa twórcza nie miała – przynajmniej na początku – żadnego związku z autocenzurą, bowiem wyrażanie niezadowolenia również mu się zdarzało. Raper chciał po prostu wyrażać gniew w sposób bardziej cywilizowany, inteligentny, zamiast rzucać pospolitymi ''kurwami'' wolał wyrazić ładunek emocjonalny tkwiący w tym słowie estetyczniej. Osobiście doceniałem i doceniam takie podejście do tworzenia z jego strony – nigdy jego teksty nie wydawały mi się pozbawione ikry i wyjałowione z charakteru z uwagi na brak przekleństw; jeśli już, to ze względu na ilość miłosnej paplaniny, której na ''Krajobrazie po Bitwie'' niestety jest pełno. Wulgaryzmów nadal nie uświadczymy w jakiejś większej ilości – Mezo nadaj nawija kulturalnie, i to mi się podoba. Chętnie jednak usłyszałbym go podejmującego z tą manierą liryczną tematy głębsze, a tych brak. Na swoim albumie Raper wypowiada jednak czasami wersy i słowa, których pozazdrościć mogłoby mu wielu rodzimych MC's. Czy popowa brzmieniowo przystępność płyty jest w stanie podważyć ich wartość? Nie. Uwielbiam go, kiedy śpiewająco, na złość internetowym napinaczom wymawia słowo ''Hejt'', kiedy podpitym głosem twierdzi, że ''Zna osobiście Jacka Daniels'a'', kiedy chwyta za serce mówiąc, że ''Kochać innych można nawet w piekle'', czy wreszcie kiedy nawija w remixie ''Życie Jest Piękne'': ''Widziałem na własne oczy pola śmierci w Kambodży/Można zwątpić czy kierował tym jakiś plan Boży/Dziś stoi tylko pomnik, a w nim nagie czaszki/Symbole zła – jak las w Katyniu i brama w Auschwitz/Niepojęte jakie demony budzi wojna/Nadzieja w człowieczeństwo spalona w krematoriach''. Mezo refleksyjny, nastawiony na dzielenie się szczerymi przemyśleniami z resztą świata jest dużo wartościowszy niż ten, który rzucił się w wir przebojowości. Warto także odnotować, że raz na jakiś czas w warstwie tekstowej albumu padają wersy stanowiące odniesienia do jego malowniczego tytułu, bardzo subtelnie, chociaż równie zgrabnie, ukazując i spajając jego koncept.

W każdym z utworów na albumie, z dwoma tylko wyjątkami, ktoś udziela się gościnnie, co jest bardzo irytującym zabiegiem, bowiem nawet gorliwy fan rapu Meza stwierdzi, że jest go za mało na jego własnej płycie. Ledwie raper rozgrzeje gardło, ledwie rozpędzi się na podkładzie, a już ster przejmuje jego pasażer, i z reguły zbacza na muzyczne manowce, pędzi na popowe zatracenie. Czuć po prostu, że gospodarz nie miał zwyczajnie siły na zwiększenie swego wkładu w pracę nad albumem, oraz że chciał sprawić, by ten miał jak największy potencjał komercyjny. Niestety, doszło zdecydowanie do przedobrzenia. Album jest bardzo chaotyczny z uwagi właśnie na ilość ludzi, która przyłożyła rękę do jego powstania. Tabun wokalistek (z których część stanowiła zespół rapera w programie ''Bitwa na Głosy'', do którego to show zresztą tytuł albumu nawiązuje) nie przekonuje mnie niemal zupełnie, chociaż w kilku przypadkach współpraca z tymi okazała się niczego sobie (''Co Poszło Dobrze'', ''Giełda Uczuć''). Wokalista Soulowy John James, z którym Mezo nagrał na album aż 3 numery, również nie zyskał mojej sympatii. Ciekawym, i fajnym akcentem było jednak usłyszenie Donia rapującego w kawałku ''Pijemy-żyjemy'' – raper pokazał, że jest w niezłej formie. Po pierwszym odsłuchu albumu ciężko jest powiedzieć, kto jest tutaj dodatkiem do kogo – Mezo do gości, czy oni do Meza?

Lubię głos Meza, i podziwiam jego flow niezmiennie od czasów ''Mezokracji'' do dzisiaj; tutaj jednak nie dane jest odbiorcy usłyszeć rapera nawijającego większych partii tekstu. Nie dane było mu rozwinąć skrzydeł, i wcale nie dla tego nawet, że przestrzenie na albumie w postaci bitów nie pozwalają mu na to, bo wierze, że Lajner mógłby zgrabnie nawinąć pod wszystko. ''Krajobraz Po Bitwie'' jest po prostu albumem w założeniu już popowym, i rap został w nim zepchnięty na drugi plan, żeby dzieło wyszło tak, jak zaplanował sobie to jego gospodarz, i już. Pierwsze skrzypce miał grać i gra śpiew, ot co.

Muzyka na ''Krajobrazie Po Bitwie'' również nie przekonała mnie do siebie. Pełno w niej przebojowości, ale z reguły najniższych lotów. Wszystko zrobione w myśl zasady: ''Ma bujać, lecieć w radiu, sprzedać się''. Przynajmniej jednak mną, w większości przypadków, nie rusza zupełnie, pieniędzy na album również bym nie wydał, choćbym doszedł kiedyś w swoim życiu do punktu, kiedy z tymi nie będę miał co robić, chyba, że idąc za przykładem TDF-a zacznę kolekcjonować rapowy chłam w wydaniu fizycznym. Typowo rapowego brzmienia jest tu oczywiście jak na lekarstwo, ale warto je sprawdzić chociażby z czystej ciekawości.

Mało który kawałek na ''Krajobrazie po Bitwie'' ujął mnie na tyle, bym odsłuchał go kilkunastokrotnie z własnej, nieprzymuszonej recenzenckim obowiązkiem woli, jednak i takie rodzynki na albumie się znalazły. Zabawa flow oraz refren w relaksującym, chociaż opowiadającym o trudnych dla rapera sprawach kawałku ''Święty Spokój'' ma w sobie niepodważalny urok, tak samo przebojowość arcy melodyjnego kawałka ''Co Poszło Dobrze'' oraz ''Muzyka, Sport, Motywacja'' za sprawą typowo rapowej konwencji, w której bardzo chciałem usłyszeć Meza ponownie. Ten ostatni numer pokazuje, że raper wciąż potrafi sprostać wyzwaniu jakim jest nagranie rapowego tracku.

Nie sposób nie zatrzymać się na chwilę w tym momencie, by zastanowić się nad drogą, jaką Mezo przeszedł od nagrania z Owalem klasycznego już utworu ''Pełen Pokus'', na którym krytykował muzyków, którzy sprzedali się, co potem spotkało także jego. Przypomnijmy sobie linijki tekstu, którymi szafował raper: ''Gdy z każdą dobą za ustępstwa zarabiałeś konkret/Byłeś kontent, Karta z coraz wyższym kontem/Kątem oka spoglądałem jak popadasz w przeciętność /Złudną, tłumacząc, że to tylko gorące rapowe [gówno]/Główną zasadą przestała być niezależność/Gdy Ci przypominałem o tym, wpadałeś we wściekłość/Rozpętało się piekło, pękło jakieś ogniwo/Utraciłeś prawdziwość, chciwość zwyciężyła''. Treść podniosła i inspirująca, forma zachwycająca, ale wersy te nie opisują nikogo tak dobrze, jak samego ich autora, który zamiast eksploatować swój niewątpliwy talent do nawijania, przeszedł na stronę komercji. Gdyby tego nie zrobił to wierzę, że dzisiaj mógłby być jednym z najlepszych graczy w rodzimym mainstreamie. Bo raper już w czasach ''Mezokracji'' stanowił ścisłą czołówkę najlepszych technicznie MC's w naszym kraju.

Cokolwiek by więc nie powiedzieć na temat Poznaniaka, jest on MC zdolnym, posiadającym dobry warsztat techniczny, porządne flow oraz wiele ciekawego do powiedzenia. Nie wiem tylko, czy rzeczywiście nie ma w tej muzyce żadnego udawania, żadnej kreacji – czy jest tak, że Mezo nie obawia się robić muzyki takiej, jaką czuje, na przekór wszystkim i wszystkiemu, co przy oporze z jakim spotyka się na co dzień byłoby wielkim poświęceniem z jego strony, i to poświęceniem raczej nie tylko dla pieniędzy, czy też nie tyle czuje ją, co po prostu chce opracować jak najlepiej sprzedający się produkt. Stare ludowe porzekadło głosi, że co jest do wszystkiego, jest do niczego, i niestety dość mocno pasuje ono do ''Krajobrazu po Bitwie''. Dodać trzeba, że śpiewu na albumie jest więcej niż rapu, w związku z czym album nie ma raczej szans przypaść do gustu przeciętnemu pasjonatowi nawijek, ale jest w stanie urzec zwolenników lekkiej muzyki, spragnionych rapu w wersji light, nie wymagającego zbytniego zaangażowania umysłowego czy emocjonalnego. To pop, ale chwilami na naprawdę niezłym poziomie; w miarę skuteczna odtrutka po ciężkich rapowych numerach dawkowanych sobie na co dzień. Można, a nawet wypada sobie przesłuchać, by odetchnąć od chłonięcia szkodliwych serwowanych przez ''prawilnych'' MC's frazesów o nienawiści do policji, gloryfikowaniem przez nich używek psychoaktywnych, gardzeniu systemem. Ja, jako słuchacz gustujący w rapie oraz fan Meza z okresu ''Mezokracji'' prawdopodobnie skończę swoją przygodę z płytą już po trzecim recenzenckim odsłuchu, wracając później do zaledwie pojedyńczych numerów. Ale na nową, stricte rapową płytę Meza czekam sobie, a co. Chociaż szanse na nią nikłe, a jeśli nawet się ukaże i będzie trzymała poziom, to zawistni i tak będą nienawidzić i nikt ich nie przekona ani do jej wartości, ani do oddzielenia Lajnera romansującego z muzyką popularną od tego czysto rapowego. A szkoda. Ocena: 2/6.

 
21 komentarzy

21
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
JBMNT

[img]https://oi57.tinypic.com/ru887l.jpg[/img]

ZNAJO?
[img]https://merlin.pl/Planeta-malp_Tim-Burton,images_big,13,5903570107108.jpg[/img]

lajkajkuno

Jebac chujowych raperów czytaj całą polską scenę

PICHUJ

TO NIE JEST HIP HOP

WrazieW

zbyt komercyjna ma ksywe by to wszystko przeczytac

bulszit

TEN TYP MEZO NA PROPSIE

TRRRTRRRTELEFĄĄĄ

MEZO > POL SCENY NA CZELE Z ESBE WACKI

Vennice

MEZO -PÓŁ PEDAL W SKÓRZANYCH KURWA RURKACH. JEBAC

[IMG]https://img.wiocha.pl/images/0/b/0b2651e50fadfc3a16f8db375e48371f.jpg[/IMG]

aweqq123

https://www.youtube.com/watch?v=BwBgJtjYf4A
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=BwBgJtjYf4A[/youtube]

noflow

no nieźle tede nieźle, coraz lepiej piszesz te recenzje

dfgdfgdfg

PRZECIEZ TO NIE RAP TO NA CHUJ TA RECENZJA TU.

3W NA DOŻYWOTNIM

GIMBY PAMIĘTAJO KLASYK?

[img]https://i42.tinypic.com/1z2qed0.jpg[/img]

Dawka.Gwardzino

PRAWILNIE PRZYPOMINAM KTO ROZJEBAŁ SB MAFFIJE! SOKÓŁ PŁAKAŁ JAK WYDAWAŁ, BIAŁAS PŁAKAŁ CHCIAŁ WYRZUCAĆ!
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=OqbxzcFcDwI[/youtube]

okurwa

HAHA KURWA JAKI ON MA ZWIĄZEK Z RAPEM ŻE SIĘ TU ZNALAZŁ?????????????

Konrad555

To nie jest hiphop…LUDzie

ŁOOOOOO

[youtube]watch?feature=player_embedded&v=cU-XdklEd0I[/youtube]

clinton

[quote name=”Dawka.Gwardzino”]PRAWILNIE PRZYPOMINAM KTO ROZJEBAŁ SB MAFFIJE! SOKÓŁ PŁAKAŁ JAK WYDAWAŁ, BIAŁAS PŁAKAŁ CHCIAŁ WYRZUCAĆ!
https://www.youtube.com/watch?v=OqbxzcFcDwI%5B/quote%5D
Chuj ci dupe rozjebal! Cwelcie sie razem z gejsem!

Jaśnie Wielmożny

jebau pies taki hib hob

PR

pih TO NIE JEST HIP HOP TAK SAMO sokół , A MEZO JEST RAPEREM HIP HOP

abc

lepszy od słonia

nowaeraa

Podobno nowa strona Donatana ! Nie za darmo, ale można Tanio wylicytować!

https://tanieaukcje.com/p/25a3c4a9935f11e491220025907bb422

[img]https://images69.fotosik.pl/492/f56d018584705b68.png[/img]

Cześć_jestem_L

Mezo pracuje u mnie na uczelni jako pracownik fizyczny.
Siedzę sobie kiedyś z ziomkami na parapecie, na holu parteru budynku E, przy Wolnicy. Niby normalny dzień, jaramy się że sesja już dobiega końca a my w komplecie.
Patrzymy, a Tu nagle Mezo zapierdala z krzesłem xD
Okazało się, że dyma na UAP jako robol, wynosi/przenosi/przewozi. Śmiesznie to wyglądało, jak widać sprzedanie dupy w tv nie wystarcza na życie 😉
PS: to nie prowo 😉

Popularne