Sprawdź nas też tutaj

Recenzja

Taconafide – „Soma 0,5 mg”

Rap na pewno nie zubożeje od tego typu projektów.

Opublikowany

 

Taconafide to paradoks treści. Tematyka nachalnie oscylująca wokół miłości, pieniędzy, sławy czy kryptodepresji. W skrócie, tę monotematyczność można ubrać w jedno, miło brzmiące dla ucha słowo – POP. No cóż, chłopaki już dawno wyszli poza ramy nurtu, w którym wyrastali. Z drugiej strony, serwują mocny przekaz i dają do zrozumienia, że oni jako raperzy -produkt własnej roboty – przejmują areny i redefiniują pojęcie mainstreamu.

To nie mogło się nie udać

Trywialne stwierdzenie, ale od czegoś trzeba zacząć, a fakty są niepodważalne. Obaj są w takim momencie kariery, że decydując się nawet na zarapowanie elementarza to i tak na pniu zszedłby cały nakład. To przedsięwzięcie wprawiło w konsternację przemysł muzyczny, a nie tylko nasze rapowe podwórko. Oczywiście, wśród piewców kultury słychać głosy niezadowolenia – czekam, aż ktoś zrobi złoty interes na laleczkach voodoo z podobizną obu zainteresowanych. Nieważne jakich argumentów użyliby Kuba i Fifi odnośnie pobudek wspólnego projektu, to i tak na pierwszy plan wysuwa się motywacji finansowa. Oliwy do ognia dolała również afera VAT-owska. Nie jest to pierwszy taki przypadek, aczkolwiek skala projektu spowodowała, że każdy musiał się o niej wypowiedzieć. Wracając do meritum. W rapowym środowisku może przeważać opinia, że ten album mało ma wspólnego z hip-hopem i został stworzony z premedytacją tylko i wyłącznie dla jednego celu. Ja należę do tych po drugiej stronie barykady. Wydaje mi się, że krzywdy nikt tu nikomu nie wyrządził, a bardziej nazwałbym to przysługą. Ten krążek jeszcze mocniej ugruntowuje rap jako hegemona rynku fonograficznego – Olis to przecież nie tylko Taco i Quebo. Rap w Polsce jeszcze nigdy tak nie triumfował, czasy prosperity trwają i nie wydaje się żeby miała przyjść bessa. Brakującym elementem układanki, pozostaje fakt, że brakuje nam kogoś na drugim końcu szali, kto prezentowałby zgoła odmienny wizerunek – typowego ulicznego rapera, będącego na poziomie rozpoznawalności duetu Taconafide. Polska oszalałaby gdyby taki Rogal DDL czy Major SPZ zapełniali areny i sprzedawali 100k swoich albumów. W Niemczech i Francji tak się dzieje, ciekawe kiedy będzie miało to miejsce w Polsce?

Niewykorzystany potencjał

Taco oraz Quebo raczej półgłówkami nie są. Na pewno ten drugi opanował do perfekcji wrzucanie ambitnych treści pomiędzy wersy emanujące humorem rodem z Simpsonów. Przez to, wiązałem z tym albumem duże nadzieje. Liczyłem, że dostaniemy coś pomiędzy ‚Watch the Throne’, a namiastką polskiego klimatu w stylu ‚ Distant Relatives’. Ich aspiracje były na pewno bardzo duże, skoro w ‚Intro’ rapują:

Znowu jak Platon muszę wpuszczać to światło do jaskiń
Przez to nie cofam żadnych słów, nie wrzucam nic w backmasking

czy

Śpiewać jak w „Candy” będą i zwiększą swój portfel, brawo
Ty tak twierdzisz, ja bym chciał przekazać coś dzieciakom

Szkoda, że na dalszym etapie nie nastąpiła samospełniająca się przepowiednia. Treści zdecydowanie zubożały, wszystko to wydaje się miałkie. Jest tu trochę wartościowych linijek, ale co z tego skoro otula je warstwa infantylności. Jak dla mnie za dużo narzekania na sławę, tępych odbiorców po zakochane dziewczynki, a wszystko to przy akompaniamencie refrenów zapewniających repeat na odtwarzaczu, jak i bitów produkowanych w wedlowskich kadziach. Sprawa jest prosta, nie można wymagać zbyt wiele od słuchaczy, a w dodatku ganić ich, skoro samemu nakręca się głuchy pęd ciżby.

Sentymenty najlepiej się sprzedają

Motywem przewodnim tego albumu jest miłość, a sama ‚Soma’ jest terapią, usprawiedliwieniem tego stanu rzeczy. Z jednej strony Taco, nawijający o utrudnionym kontakcie z rodziną, naprzeciwko Quebonafide, u którego słychać, że treści na płytę powstawały w ciężkim dla niego okresie życia. Co chwilę pojawiają się aluzje do jego byłej, wieloletniej partnerki. Na kanwie bólu i rozterek pisze się najlepiej, przecież odbiorcy uwielbiają słuchać jak ci się w życiu nie układa. Do tego dochodzą inne aspekty typu #Tamagotchi, skrzętnie przywołujące lata młodości, a jak wiadomo nic bardziej nie działa terapeutycznie, jak powrót do czasów młodzieńczej idylli. Autorzy ‚Somy’ stają się symbolami swojego pokolenia, co sprawia, że słuchacz jeszcze bardziej ufa serwowanym przez nich treściom. Szkoda, że obaj raperzy stali się ofiarami autorskiej pułapki i po drodze dali się ustrzelić strzałą zatrutą kurarą własnego przekazu, czego efektem jest brak jakichkolwiek soczystych treści czy też elementów buntu. Bo trudno nazwać buntem to, że w dzień siedzi się w domu, a w nocy niechętnie wyściubia nos ze swoich czterech kątów, tylko dlatego, że ma się dość natarczywych fanów.

Taconafide to jest hip-hop

Temu przedsięwzięciu nie można odmówić rozmachu, który często jest synonimem rapu ze Stanów. Teledyski jak i cała otoczka projektu została dopracowana do granic perfekcji. Obrazy promujące single na prawdę zrobiły różnicę i widać, że budżet każdego z osobna był pewnie większy niż środki przeznaczane na promocję wydawnictwa, powiedzmy średniej półki. Do tego dochodzi jeszcze jeden bardzo ważny rapowy aspekt, a konkretnie technika. Z racji serwowanych treści pewnie mało kto skupia się na budowie wersów i złożoności rymów. W żadnym razie nikt nie może odmówić im umiejętności składania wielokrotnych czy punchy. Na pewno to nie jest przykład tego co napisałem wyżej, ale słuchając wersów w stylu:

Wąsy jak sum i włosy jak Skittlesy
Taco ma look, jak młody Elvis Presley
Trafiamy do młodzieży, jak stary Kevin Spacey

Mam wrażenie jakbym dostał cząstkę Queby z ‚Eklektyki’ – zuchwałe, humorystyczne wersy. Szkoda, że epizodycznie można było ich doświadczyć na tym projekcie. No i na koniec oczywiście porównanie tego duetu. Wydaje się, iż ten projekt to w 56% Taco, a 44% Que.

Polski przemyśle fonograficzny strzeż się, bo po nas przyjdą następni

Nie dziwi mnie fakt, że Żulczyk poczuł się urażony. Album to tylko erzac tego, czego oczekiwali krytycy, ale za to jest on pełnowartościowym produktem, o który zabiegali słuchacze. Większość muzyków, będących na takim etapie kariery jak ten duet powoli uzmysławia sobie, że skala jest dużo większa niż kiedykolwiek się spodziewali. Wtedy też pojawia się świadomość, że słucha mnie mama kolegi czy też jego młodsza siostra. Nie mówię, że pisze się portfelem, ale treści dopasowuje się do słuchacza. Już na samym początku zaliczają mentalną autocenzurę. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zamiast serwować Balut, lepiej aplikować dożylnie crème brûlée. ‚Soma’ jest terapią dla samych muzyków, usprawiedliwieniem oczekiwań odbiorców. Jak widać bardzo skuteczną. Rap na pewno nie zubożeje od tego typu projektów. Pozostaje czekać na rozwój sytuacji. Nie obrażę się, jeżeli kolejny sylwester z dwójką spędzę przy występach Malika Montany niż takiego Sławomira.

8.3 Ocena redakcji
4.8 Ocena słuchaczy (3 głosy)
Teksty8
Bity8
Flow9
  Zaloguj się, żeby ocenić
Sort by:

 

Verified

Show more
{{ pageNumber+1 }}

 
10 komentarzy

10
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
ŻeCo?

Były spore oczekiwania, ale ten projekt okazał się tylko pustą wydmuszką, bo liczy się hajs. Treści z tej płyty mogą trafić do ludzi w przedziale wiekowym 12-17. Idź pan w chuj z takim rapem.

Odb

Kto pisze te bzdury? Rap zubozal od takich gowien już dawno. Jeżeli coś to to jest jakiś nowy nurt.rozowe kurtki pofarbowane włosy to nie jest domeną rapera. Nawet discopolowca…rzygam już tym new shitem. Żałosne i karygodne

łakkiller

ciżby, kurarą, erzac
profesorze miodek, krasna recenzja
cieszy tylko wzmianka o rogalu i majorku i porownaniu slawomira do borata

djdecks

to ci co kręcą te filmiki na youtubie? abstrachuje zdupy, czy jakoś tak?

Fifarafa

To jest damski chuj nie rap, to jest gorsze niż discopolo. Idiotyczne ubrania, jeszcze glupsze fryzury, zgrywanie sie na twardziela a to zwykle zacpane, psychicznie chore lamusy na strzala z liscia. Zenujace.

Daniel

Tfu kurwa …

Mateuszjebacmalika

Przecież ta płyta to dosłownie gówno, to że dzieci się jarają tamagochi świadczy tylko no tym że ludzie to idioci i większość słucha wszystkiego, głównie radia. Co co jaraja sie ta plyta pozniej słuchają Sławomira, prawdziwi sluchacze rapu wiedza ze quebo to łeb tak samo hak ten drugi a ra plyta to gowno

Kozak

Ten taco to zwykła spierdolona pała i pedał

18:43

05:02

MatiPuchaczRuchacz ew. Pan Techniczny

13:25

 

Tylko na Glamrap

Ostatnie newsy

News9 minut temu

Płatny Youtube – to musiało się wydarzyć

Ogromne zmiany w największej filmowej platformie na świecie.

News6 godzin temu

Pięć Dwa – powrót legendy

Nowy album już we wrześniu.

Singiel18 godzin temu

Skorup & JazBrothers – „Uśmiech rodaka”

Album "Absolutna flauta" jest już w sklepach.

Singiel1 dzień temu

Toony – „Własny świat”

Premierowy singiel od niemieckiego rapera polskiego pochodzenia.

teledysk1 dzień temu

Wiz Khalifa ft. Problem – „Gin & Drugs”

Ukłon w stronę Snoop Dogga.

Odsłuch płyty1 dzień temu

Fejz – „Odzwierciedlenie EP”

Debiutancki album syna śp. Magika.

News1 dzień temu

Bonus RPK komentuje wyrok

"Jako dowód w sprawie, wzięli moją twórczość, co już w ogóle jest chore".

Singiel2 dni temu

Tyler, The Creator remiksuje kolegów po fachu

Posłuchajcie "Bronco".

Singiel2 dni temu

Filipek ft. VBS – „Na sygnale” (prod. NØCNY)

Dzisiaj premiera albumu "Rozdział zamknięty".

teledysk2 dni temu

Blacha – „Havana” (prod. Chivas)

Album "Trapical moon" jest już w sklepach.

News2 dni temu

Bonus RPK skazany na 5,5 roku więzienia!

Raper musi oddać także blisko pół miliona złotych.

teledysk2 dni temu

Tede ft. Cow & Chicken – „#CTZK Remix”

Pierwszy singiel z projektu "TDM Vixtape".

News2 dni temu

Peja komentuje występ Polaków na mundialu

"Porażka na wielu poziomach".

News2 dni temu

Diox przeprasza fanów i zmienia datę premiery „Ultrafioletu”

"Rzeczywistość zaskoczyła mnie bardzo mocno".

News2 dni temu

7 tytułów z Asfalt Records w TOP 100 najlepiej sprzedających się płyt

Sukces warszawskiej wytwórni.

 

Popularne