Sprawdź nas też tutaj

Wywiad

YongSoul: „Czy naprawdę hajs, dupy i budżety mają definiować rap?” – wywiad

Może to ja się zatrzymałem w czasie…

Opublikowany

 

Co się dzieje, gdy przenikają się dwa światy – reggae i rapu? Powstaje „Sinusoida”! Mieliśmy okazję porozmawiać z YongSoulem, który pomimo mocnych korzeni w kulturze reggae próbuje swoich sił na rapowym podwórku. Przy okazji premiery płyty komentuje między innymi obraz hip-hopowej branży oraz wspomina boom muzyki reagge w Polsce.

Pierwsze kroki w typowo rapowym środowisku – przedstaw się po krótce tym, którzy nie mieli okazji zapoznać się z twoją twórczością.

Mam 26 lat, pochodzę z Przemyśla, a obecnie mieszkam i rozwijam się w Rzeszowie. Muzycznie działam od 2012 roku, wtedy to powstał pierwszy numer, który zdecydowałem się zarejestrować w studio. Przez kilka kolejnych lat, od czasu do czasu, w sieci pojawiały się kolejne produkcje. Muzykę traktowałem jako hobby. Wywodzę się ze środowiska reggae. Muzyka ta dała mi wiele siły gdy najbardziej tego potrzebowałem, dlatego też to co robię po dziś dzień, to taki mały rewanż w jej kierunku. To wszystko zmieniło się w 2015 roku, kiedy to wraz z moim przyjacielem założyliśmy lokalny rapowy H2C Skład, a trzy miesiące później dołączyłem do pełnego składu instrumentalnego, z czego później powstał zespół ReggaeGang System, z którym to przez kolejne 4 lata mieliśmy okazje zagrać wiele koncertów w całej Polsce. Wydaliśmy także płytę w 2018 roku. Niestety z przyczyn niezależnych ode mnie w obecnym roku zespół zawiesił działalność, a ja pożegnałem się z ekipą. Rok 2015 był także ważnym rokiem, ponieważ po kilku zmianach pseudonimu, w końcu udało mi się znaleźć ten, który odzwierciedlałbym by moją osobę. Padło na YongSoul, czyli młodą duszę… W 2017 roku miała miejsce premiera mojego debiutanckiego krążka pod tytułem „Mentalna Rewolucja”, którą wydałem dzięki uprzejmości Zion Records. Główny patronat nad płytą objęło Polskie Radio Czwórka. Dziś przychodzę do Was z „Sinusoidą”, osobistym projektem, utrzymanym w całkowicie innej stylistyce, niż to co prezentowałem Wam do tej pory. Mam cichą nadzieję, że chociaż przez moment poczujecie to co ja czułem tworząc ten materiał…

Co zdecydowało o podążaniu bardziej rapową ścieżką? Jakie masz oczekiwania co do „Sinusoidy”?

„Sinusoida” powstawała w bardzo trudnym dla mnie okresie życia. W jednym momencie cały mój dotychczasowy świat legł w gruzach i ciężko było mi przelać to co czuje na reggae’owe riddimy. Długo się nie zastanawiając, sięgnąłem po beaty, które najlepiej trafiały do mnie w chwili obecnej. Oczywiście nie był to mój pierwszy kontakt z tego rodzaju podkładami, miałem okazje wcześniej wielokrotnie nagrywać na rap’owych beatach, natomiast, nigdy nie sądziłem, że dojdzie do tego, że powstanie cała płyta właśnie w takim klimacie. Zresztą długo zastanawiałem się nad tym czy w ogóle „Sinusoida” wyjdzie na światło dzienne. Jest to bardzo osobisty materiał, pełen emocji, którymi do tej pory się nigdy z nikim nie dzieliłem. Sama płyta powstawała od 2017 roku, a mamy końcówkę 2019, co świadczy o tym, że ten temat wlecze się za mną od dłuższego czasu. Finalnie postanowiłem, że wydanie projektu, będzie zamknięciem tematu i wiem, że jeśli tego bym teraz nie zrobił, to mogłoby to ciągnąć się jeszcze za mną jeszcze przez kolejne miesiące, a po co? Tym sposobem zamykam pewien etap mojego życia i robię miejsce na nowe rzeczy. Jakie mam oczekiwania? Nie mam oczekiwań. Z perspektywy czasu wiem, że wiele aspektów na płycie byłbym w stanie zrobić lepiej. Natomiast wraz z napisaniem ostatniego utworu postanowiłem już nigdy więcej nie wracać do tematu.

Jak bardzo twoim zdaniem „Sinusoida” różni się od „Mentalnej rewolucji”? Sam proces twórczy znacząco się różnił od poprzednich produkcji?

„Sinusoida” znacząco się różni od „Mentalnej Rewolucji” – czyli mojego debiutu fonograficznego – dosłownie we wszystkich aspektach. Płyta, którą wydałem w 2017 roku, była elementem procesu, który trwa we mnie od kilku lat do dnia dzisiejszego. To mój wewnętrzny bunt przeciwko otaczającej mnie rzeczywistości, to impuls do tego aby zwrócić uwagę na to co się dzieję w okół nas. Wszystko zaczęło się od audycji radiowej „Reggaelution”, którą przez dwa lata prowadziłem w Akademickim Radiu Centrum. „Mentalna Rewolucja” to był kolejny krok. Natomiast zwieńczeniem moich działań jest niedawno założona wytwórnia muzyczna „Rewolta Label”. Śmiało mogę powiedzieć, że „Mentalna Rewolucja” była z góry zaplanowanym ruchem, nad którym pracowałem świadomie, natomiast „Sinusoida” powstawała raczej spontanicznie i na tzw. „potrzebę chwili”. Kolejną znaczną różnicą w dwóch wspomnianych projektach jest to, że debiut wydawałem z pomocą krakowskiej wytwórni „Zion Records”, natomiast obecna płyta będzie pierwszym projektem wydanym przez moją Rewoltę. Płyty różnią się także od siebie jeśli chodzi o tematykę, produkcje a także skillsy. Przy czym mogę stwierdzić, że „Sinusoida” to jeden strzał, który się raczej w przyszłości nie powtórzy. Natomiast pewne jest, że będę podążał w stronę, którą już jakiś czas temu obrałem – szeroko pojętej mentalnej rewolucji.

Czym różni się branża reggae od rapowej branży? Śledzisz poczynania polskich raperów? Które ksywki robią na tobie największe wrażenie? Myślałeś, żeby zaprosić na płytę kogoś z typowego, rapowego mainstreamu?

Te dwie branże różnią się od siebie praktycznie wszystkim, chodź zarówno jeden jak i drugi gatunek mogę śmiało nazwać muzyką buntu. Scena reggae w Polsce na dzień dzisiejszy praktycznie nie istnieje. Boom, który miał miejsce po sukcesie Bednarka w „Mam Talent” już dawno jest za nami. Obecnie jest nie wielu artystów, których mógłbym posłuchać i „wejść w to” tak jak to było ponad dekadę temu, gdy w latach swojej świetności byli między innymi: Junior Stress, Bas Tajpan, czy Natural Dread Killaz. Ciężko się obserwuje taką sytuacje dlatego, że właśnie to ten gatunek muzyczny zmienił moje życie na zawsze. Obraz reggae został nam, słuchaczom, źle przedstawiony, źle przez nas zinterpretowany czego konsekwencje są odczuwalne po dzisiejszy dzień. Głęboko w to wierzę, że sytuacja się jeszcze zmieni.

Natomiast rap w Polsce ma się bardzo dobrze, co można zauważyć po na przykład sprzedaży płyt, koncertach, aktywności fanów. Inną kwestią jest to, że „dzisiejszy rap” – moim zdaniem – znacząco odchodzi od korzeni tej kultury. Czy naprawdę hajs, dupy, budżety mają definiować rap? Czy rap to nie pewnego rodzaju prostota? Kurczę, nie wiem. Może to ja się zatrzymałem w czasie. Na szczęście jest jeszcze wielu raperów, którzy nadal walczą o „wyższe wartości” jakimi są rodzina, przyjaciele, zajawka i po prostu człowieczeństwo, o którym tak często zapominamy. Bardzo lubię słuchać Kękę, Małacha czy lokalnych artystów takich jak Najduch czy Komar z przemyskich ziem. Na „Sinusoidzie” tak jak i na poprzednich projektach postanowiłem postawić na moich ludzi, których znam i jestem ich pewien. W przyszłości oczywiście planuje współpracę z mainstreamem. Jedno jest pewne, nie mógłbym nagrywać z kimś, kto ma całkowicie inne poglądy na „rzeczy ważne”.

Gdybyś miał wytypować najważniejszy numer z „Sinusoidy”, na który byś się zdecydował?

Najważniejszym numerem na płycie – o dziwo – jest utwór „Sprzątam”, który mogliście już usłyszeć. Jest to utwór zamykający cały projekt i tak naprawdę dopiero po przesłuchaniu całego albumu, słuchacz będzie mógł w odpowiedni sposób zinterpretować ten „kontrowersyjny” track. Jest to idealny numer, który podsumowuje „Sinusoidę” i automatycznie robi miejsce na nowe rzeczy (tak, też było, kolejna płyta wyjdzie w maju, temat jest już na finishu).

Dlaczego finalnie „POPiS” nie znalazł się na „Sinusoidzie”? Myślisz, że muzyka to dobre miejsce na poruszanie politycznych kwestii?

Utwór „POPiS” pochodzi z albumu, o którym w poprzedniej odpowiedzi wspominałem. Projekt nazywać się będzie „Kto jak nie Ty” i tak jak już wcześniej mówiłem, będzie się on znacząco różnił od tego co znajdziecie na „Sinusoidzie”. „POPiS” był też zarazem pierwszym utworem, który pojawił się na nowo powstałym kanale „Rewolta Label”. Chciałem wystartować z numerem, który bezpośrednio będzie kojarzony z Rewoltą. Nie mogłem też zbyt długo czekać, ponieważ kolejne wybory odbędą się za 4 lata, a jak wiadomo klip ukazał się kilka dni przed ciszą wyborczą. Dlatego też zdecydowałem się wypuścić ten numer, przed utworami z „Sinusoidy”.

Rozwijając pytanie, masz jakąś wytyczoną granicę autocenzury, czegoś na co nigdy nie będzie miejsca w twojej muzyce?

Oczywiście, kieruje się pewnymi wartościami, które towarzyszą mi od dziecka. To przede wszystkich szacunek do drugiej osoby, człowieczeństwo, normalna ludzka empatia. Nie wyobrażam sobie robić muzyki, która miałaby demoralizować słuchaczy (często są nimi dzieci). Chce dawać ludziom nadzieje, że można, że każdy może, każdy ma szanse. Chce dawać ludziom wiarę w siebie, wiarę w innych, motywacje do działania. Chce dzielić się wartościami, które mogą coś wnieść do ich życia, a nie wpływać na nich negatywnie.

Twoja definicja „dobrej” muzyki? Co jest dla Ciebie najważniejsze z perspektywy słuchacza?

Nieświadomie poruszyłem ten temat w poprzednim pytaniu. Dobrą muzyką jest dla mnie muzyka, która daje nam szanse spojrzeć na świat z innej, lepszej perspektywy. To muzyka, która ma wnieść coś dobrego do naszego życia, a nie siać nienawiść czy agresje. Dobra muzyka uświadamia, podnosi na duchu, a nie sprowadza nas na mentalne dno. Dobra muzyka kojarzy mi się bezpośrednio z przekazem, ale wiecie, nie takim dupy, koka, hajs..

Dewiza jakie życie taki rap chyba mocno Ci weszła w krew…

Taki już jestem. Staram się w 150% odzwierciedlić/przekazać to co ma miejsce w moim życiu. To co dostrzegam, czuję, myślę. Rapowanie/nawijanie to dla mnie nie tylko hobby czy zajawka, to jest przede wszystkim mój patent na życie. Wiem, że mam tu na Ziemi do odegrania pewną misję, którą jeszcze nie jestem w stanie zdefiniować, ale wiem też, że idę właściwą drogą. Czy mam racje, czy się mylę, to zweryfikuje czas. Jedno jest pewne, na pewno nie zrezygnuję z drogi, którą obrałem. Będziecie mnie musieli jeszcze trochę znosić (śmiech).

Rewolta Label to działalność, w którą jesteś zaangażowany. Wydajesz się być najbardziej zorientowaną osobą, w sprawie kolejnych klipów do „Sinusoidy”…

Jeśli chodzi o „Sinusoidę”, przygotowałem dla słuchaczy trzy single, które bedą promowały nadchodzący materiał. Pierwszy mieliście już okazje stestować. Kolejny z nich, do utworu „Staram się”, ukaże się w sieci w dniu premiery płyty, czyli 7 listopada. Wtedy także ruszy mocno limitowany fizyczny nakład płyty (300 sztuk w sprzedaży). Ostatni teledysk wyjdzie na światło dzienne dwa tygodnie po premierze płyty, do utworu rozpoczynającego album jakim są „Emocje”. W zanadrzu mam przygotowanych jeszcze kilka niespodzianek, natomiast na tym etapie nie chce jeszcze zdradzać szczegółów. Powiem jeszcze tylko tyle, że przyszły rok pod względem wydawniczym, jeśli chodzi o Rewoltę Label, będzie zdecydowanie rokiem owocnym. W szeregach wytwórni pojawi się dwóch, mocnych zawodników, których albumy ukażą jeszcze w pierwszym kwartale nadchodzącego roku.

Myślisz, że ZION Records stanął na wysokości zadania przy promocji poprzedniego albumu? Zetknąłeś się już z ogromem wydawniczej, czysto formalnej pracy?

Uważam, że Zion Records nie stanął na wysokości zadania, stąd moja decyzja o opuszczeniu szeregów wytwórni. „Mentalna Rewolucja” była dla mnie bardzo ważnym projektem i myślę, że jej potencjał został po prostu zmarnowany. Był to także jeden z powodów dla których zdecydowałem się sam wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć działać na własny rachunek. W ubiegłym roku miałem przyjemność ukończyć warszawską Akademie Menedżerów Muzycznych, która dodała mi pewności, że właśnie w tę stronę powinienem podążać. Wszelkie działania związane z całą otoczką wokół wydania albumu są obecnie na moich barkach. „Sinusoida” jest pierwszym projektem Rewolty Label. Wychodzę z założenia, że wszystko jest kwestią doświadczenia i wierzę w to że z każdym następnym albumem będę mógł wykonywać swoją pracę jeszcze lepiej, a jak inaczej mam się uczyć jak nie na własnych błędach?

Najlepsze dopiero przed tobą?

Tak uważam. „Sinusoida” to takie małe zaznaczenie terenu. W maju przyszłego roku wychodzę z albumem „Kto jak nie Ty”, który zdecydowanie jest najlepszym projektem jaki do tej pory stworzyłem. Mam spore ambicje, wiem, w którą stronę chce iść, są plany wydawnicze, także uważam, że perspektywy są wielkie. Teraz wszystko już zależy ode mnie. Trzymajcie kciuki.

Życzymy powodzenia. Dzięki za wywiad!

 
27 komentarzy

27
Dodaj komentarz

1500
najnowszy najstarszy oceniany
Obserwator od 1995

Rafalala zdefiniowala caly rap w jeden wieczor tak wiec reszcie juz dziekujemy.

eeee

Rafalala TRN – „Chuja wbijam w rap” prod.WoWo

Hihihiena

koleś brzmi jak Kobik śpiewający reggae

Odb

YongSoul:„Naprawdę wanny, transy i budżety mają definiować rap” – wywiad

pidi

Lamusie logujesz sie z linku https://www.twisto.pl/rejestracja/?promo=DANIELM3 i kazdy dostaje powitalne 50 zeta, ja i ty gnomie, kumasz to ? Poczytaj se tam o co biega i nie sraj zarem malolat

Kutalong Pospolity

Tak ty kurwa pedale wyglądajacy na mopa do sprzatania

­­­TFU ci w ryj lamusie

co ty pizdeczko pierdolisz xD początki rapu to właśnie nawijka o hajsie, dragach i dupach, bo biedne czarnuchy w usa tego nie miały i to była dla nich ucieczka od szarego świata. a „rap” zacząłeś robić, bo nikt tych twoich spierdolonych brzdęków opartych na jednym riffie nie chciał słuchać i skumałeś, że gówniarze słuchają hehe „rapu”

T. I.

I jeszcze pierdolony głąb nazwał się yongsoul. Jakie to kurwa oryginalne.
Wypierdalaj z innymi young zjebami tworzyć zespoły discopolowe jak Ci się kariera muzyczna marzy. Jebniesz duet z Martyniukiem.

MEXHANIK

Tak sie kończy dowozenie temat cwelom jebanym tranzystorom à kto slucha rege ten rucha kolege

magik był wackiem

Co to za brudas ?

flet

Wygląda jakby arab go murzyn obsrał pomylił z kozą i wyruchał go

LIL CWELLYN FEAT RAFALALYN

A KTO TO KURWA JEST ? WYROCZNIA ?

fhhjfghd

Oczywiscie ze nie, dziekuje pozdrawiam.
Ta muzyka zostala sprofanowana bo wzieli sie za nia pastuchy, nic juz nie wyczytasz miedzy wierszami na samplach kradzionych utworow. Niczym sie to juz nie rozni od tego, wobec czego hip hop byl w opozycji. Jest to juz tylko papka dla mas btw bo to nie jest hh.

Gulasz

Tak kurwa.

Gulasz

Hip hop is dead.

Sentino

Teraz liczą się tylko męskie dupy albo dupy tranzystorów. Rap to największa pedaliada, dyspokolowcy chociaz ruchaja kobiece dupy.

EnoHoNo

YongRafaoul: „Czy naprawdę wanna, anal i tranzystory mają definiować rap?” – wywiad
Jeśli tak, to jestem w raju…

Dobra Komitywa Nadejdzie

3mam za Cb kciuki! Wartościowa muzyka obroni się sama, powodzenia 🙂

Roman Pedał

W skrócie – TAK, TY ZNIEWIEŚCIAŁA MĘSKA KUREWKO

srag

Kto to do chuja

Ktoś napewno lamusy

Japierdole mówi to gościu który ma ksywe Young żałosne, udają jebanych bogaczy dla takich ludzi nie mam szacunku

massivewp

Z racji nadchodzącej walki tych dwóch zawodników w
formule nieco bardziej sportowej (prawdopodobnie kickboxing),
postanowiłem, że musicie koniecznie sprawdzić, jaki był początek
konfliktu na linii Dizaster vs Math Hoffa.

Mimo że battlerzy już spotkali się na polu bitwy podczas „Road to Total Slaughter”,
to widocznie czuli niedosyt, po tak krótkim zwarciu.

Przed wami walka, której niefortunne zwieńczenie odebrało na dłuższy czas jednemu z nich
możliwość wjazdu do Nowego Jorku, bez obawy o własne życie, podczas gdy dla drugiego było,
jak uważało wielu, ręką sprawiedliwości.

https://youtu.be/K0dTkjh44v0

Prawda

13:28 7

Opublikowany 27 minut temu / 10 Listopad 2019 Przez Mateusz Matwijów

pidi

Lamusie logujesz sie z linku https://www.twisto.pl/rejestracja/?promo=DANIELM3 i kazdy dostaje powitalne 50 zeta, ja i ty gnomie, kumasz to ? Poczytaj se tam o co biega i nie sraj zarem malolat

forec

Coraz więcej polaków za granicą wraca z powrotem do Polski ponieważ inwestują Bitcoina
tylko śmieszne 250euro a budują biznes na lata rzędu 22.000zł miesięcznie.
Teraz każdy może tak zarabiać zobaczcie film jak to robią i zapiszcie
się do biznesu na stronie: http://www.inwestcrypto.com.pl/

Sedzia stuleya

Rap zdominuje zaraz magia ziemi jak nie ogarniesz tej facjaty

Popularne