News
Kazik na celowniku prorządowych mediów. Wystarczył jeden wywiad
Muzyk ujawnił, na kogo oddał głos w wyborach prezydenckich.
Rozmowa Bogdana Rymanowskiego z Kazikiem Staszewskim wywołała szerokie dyskusje w sieci. Sprężyną do emocjonalnych wpisów okazał się fragment dotyczący zeszłorocznych wyborów prezydenckich i wyznanie wokalisty na temat głosu oddanego w drugiej turze.
Coraz więcej wskazuje, że wygrana Karola Nawrockiego wyniknęła w głównej mierze z zaangażowania Donalda Tuska. Kompromitujący występ w Polsacie tuż przed drugą turą i powoływanie się na Jacka Murańskiego, co jedynie potwierdziło niski potencjał intelektualny premiera i finalnie miało olbrzymi wpływ na niezdecydowanych. – Jeśli w tak błahym temacie, który można zweryfikować w 10 sekund, chłop bierze kartkę, bo jakiemuś innemu debilowi się nie chciało sprawdzić, tylko napisał, bo stwierdził, że to będzie świetny pomysł. I premier idzie do telewizji, podniecony. (…) Nie jesteś w stanie sprawdzić, kto to jest, na kogo ty się powołujesz. Jeśli w takich błahych tematach wy się kompromitujecie wszyscy, to jak można wam zaufać w czymkolwiek innym? – wyśmiał go wtedy Nitrozyniak.
Okazuje się, że podobne refleksje po wspomnianym występie towarzyszyły Kazikowi i to był moment, kiedy pionier polskiego rapu definitywnie wykluczył możliwość oddania głosu na Trzaskowskiego. Jednak szczerość artysty i wyjawienie tego na światło dzienne u Bogdana Rymanowskiego nie wywołały entuzjazmu u wszystkich.
– Głosowałem na Nawrockiego, ale ja miałem nie iść na drugą turę
— Wolność__Słowa (@WolnoscO) April 9, 2026
– Co Cię przekonało?
– Wywiad Tuska u Ciebie pic.twitter.com/xWxXhDVodr
Chwilę po wywiadzie rozbroić go w social mediach próbowali m.in. Tomasz Lis, Konrad Piasecki i Dominika Wielowieyska.
– Opinie polityczne jakiegoś Kazika nie są istotniejsze ani ciekawsze od opinii jakiegokolwiek innego Kazia – napisał przyszły teść Taco Hemingwaya. W przypadku Piaseckiego i Wielowieyskiej zaskakiwać może podobieństwo ich spinu.

News
Jedyny rapowy festiwal na stadionie. Pierwsze ogłoszenia: Bambi, Bedoes 2115, Malik i Sobel
OSHEE All Star Festival 2026 zaczyna ujawniać line-up.
Na Stadion Miejski Legii Warszawa z mocnym line-upem i ambicją bycia czymś więcej niż tylko koncertem wjeżdża OSHEE All Star Festival. Na start ogłoszono Bedoesa 2115, Bambi, Sobla i Malika Montanę, a to dopiero początek.
Muzyka, moda i kultura w jednym miejscu
To wydarzenie celuje wyżej niż standardowy festiwal – organizatorzy komunikują, że chodzi o pełne doświadczenie, gdzie rap miesza się z modą i szeroko rozumianą kulturą miejską. Stadionowa skala, całodniowy format i topowi gracze sceny mają zrobić klimat, który wykracza poza klasyczne granie koncertów.
Bedoes 2115, Bambi, Malik, Sobel – pierwsze ogłoszenia
Organizatorzy zaplanowali występy Bedoesa 2115 i Bambi – duet ten gwarantuje zarówno emocje dla młodszej publiki, jak i mocne momenty na żywo. Nie zabraknie też Sobla i Malik Montany, którzy reprezentują zupełnie inne światy.
To jednak dopiero pierwsza fala ogłoszeń. Organizatorzy zapowiadają, że kolejne nazwiska są już w drodze.
Bilety i karnety VIP
W sprzedaży dostępne są karnety 2 dniowe, upoważniające do wstępu na oba dni festiwalu – 27 i 28.06.2026
Karnet VIP to wejście bez kolejki, dedykowana opaska, dostęp do strefy VIP z widokiem na scenę, a w niej: dedykowana strefa barowa, chill zone oraz sanitariaty o podwyższonym standardzie.
Bilety i karnety są dostępne tu: OSHEE All Star Festival 2026

OSHEE All Star Festival 2026 – gdzie i kiedy
- Stadion Miejski Legii Warszawa
- 27-28.06.2026
- Bilety: Biletomat.pl
News
6ix9ine nazywa Gucci Mane’a „kapusiem” i ma żal do branży
Tekashi kontra Gucci Mane, czyli kto jest większym „szczurem”.
6ix9ine ponownie wchodzi na temat “snitchowania” i tym razem bierze na cel Gucci Mane’a po numerze „Crash Dummy”. Raper zarzuca scenie hip-hopowej hipokryzję i podwójne standardy.
Tekashi 6ix9ine od lat nosi łatkę konfidenta po głośnej sprawie związanej z Nine Trey Bloods i wygląda na to, że nie zamierza odpuścić tego tematu. Teraz wraca z nowym statementem, bo według niego scena rapowa wybiera sobie, kogo rozliczać za współpracę z organami ścigania, a kogo chronić.
Na celowniku znalazł się Gucci Mane, który w kawałku „Crash Dummy” jedzie po Pooh Shiesty. W numerze padają wersy nawiązujące do sytuacji z porwaniem i napadem.
6ix9ine nie kupuje jego tłumaczeń. W nagraniu, które krąży po Instagramie, przypomina stare wypowiedzi Gucci Mane’a, gdzie ten zarzekał się, że nigdy nie będzie współpracował z policją. Potem zestawia to z nowym numerem i jasno daje do zrozumienia, że coś tu jego zdaniem nie gra.
– WYKLUCZYLIŚCIE MNIE I PRÓBOWALIŚCIE ODEBRAĆ JEDZENIE MOJEJ RODZINIE, CHOCIAŻ ZNALIŚCIE FAKTY! PRZEZ 5 LAT DEMASKOWAŁEM RAP, ALE PONIEWAŻ NIE JESTEM CZARNY, TRAKTUJECIE MNIE INACZEJ. SSIJCIE MI K***A.
Gucci Mane rzuca linijkami, które sugerują, że spotkanie biznesowe mogło być ustawione. – „Myślałem, że to spotkanie biznesowe, ale to była zasadzka”. Nie ma tam jednak bezpośredniego odniesienia do zarzutów o donoszenie.
Sprawa robi się jeszcze bardziej zagmatwana, bo w sądzie pojawiły się informacje od agenta FBI, że Gucci Mane miał złożyć zeznania w tej sprawie. W tle nadal jest Pooh Shiesty, który przebywa za kratkami i jak na razie nie odniósł się szerzej do całej sytuacji. Natomiast 6ix9ine ma pretensje do sceny, że Guwop nie jest rozliczany za bycie kapusiem, tak jak on.
News
Oskarżyciel broni legendy? Ronald Savage zabiera głos po śmierci Afriki Bambaataa
Pionier hip-hopu był przez lata oskarżany o molestowanie dzieci.
Śmierć Afriki Bambaataa wywołała ogromne emocje w świecie hip-hopu i poza nim. Głos zabrał Ronald Savage, pierwszy oskarżyciel artysty, który mimo przeszłości zdecydował się na pojednawczy ton.
Śmierć Afriki Bambaataa to temat, który w hip-hopie nie przechodzi bez echa i nie chodzi tylko o jego legendarny status. Z jednej strony mówimy o gościu, który pomógł budować fundamenty całej kultury, z drugiej – o postaci obciążonej poważnymi oskarżeniami, które na zawsze zmieniły sposób, w jaki część ludzi na niego patrzyła.
W ostatnich latach jego nazwisko regularnie wracało w kontekście zarzutów dotyczących molestowania i wykorzystywania nieletnich. Mimo tego Ronald „Bee Stinger” Savage – człowiek, który jako pierwszy publicznie oskarżył Bambaatę – zdecydował się na zaskakujący ruch. W rozmowie z AllHipHop nie tylko złożył kondolencje, ale też jasno zaznaczył, że historia tej postaci jest bardziej skomplikowana, niż wielu chce przyznać.
– Moje serce jest ciężkie z żalu i składam najszczersze kondolencje jego biologicznej rodzinie oraz naszej rozszerzonej rodzinie, Universal Zulu Nation. Choć uznajemy złożoność historii, musimy oddać szacunek temu, co zrobił dla fundamentów tej kultury. Bez jego wizji globalna scena, na której dziś stoi hip-hop, nie istniałaby – powiedział Savage.
To mocne słowa, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego wcześniejsze stanowisko. Jak sam przyznał, jego podejście zmieniło się po osobistych rozmowach z Bambaataą w ostatnich latach.
– Jestem dozgonnie wdzięczny, że miałem okazję porozmawiać z Bambaataą podczas wydarzenia Queen Pepsi w Crotona Park w Bronksie. To było duchowe doświadczenie, którego nie da się opisać słowami. Od tego czasu pozostawaliśmy w stałym kontakcie. Te rozmowy znaczyły dla mnie wszystko i cenię więź, którą utrzymywaliśmy aż do jego ostatnich dni – dodał.
Nie wszyscy podzielają optymizm mężczyzny. Część osób związanych ze sprawą nie zamierza odpuszczać. Wśród nich jest Hassan Campbell, który również oskarżał Bambaatę o niewłaściwe zachowania.
W swoim nagraniu na Facebooku nie zostawił na nim suchej nitki: – Chcę poświęcić chwilę, żeby powiedzieć 'spoczywaj w pokoju’ największemu drapieżcy dzieci, jaki kiedykolwiek chodził po tej ziemi, Afrika Bambaataa.
Hassan Campbell Claims Afrika Bambaataa has passed away.
— HotNewHipHop (@HotNewHipHop) April 9, 2026
Campbell previously accused Bambaataa of child sexual abuse. pic.twitter.com/tjVEeYhxkP
Numer Raz to niekwestionowana legenda polskiego rapu i jednocześnie osoba, która zrobiła dużo dobrego dla tej kultury. Jednak chyba już zawsze będzie mu towarzyszyć łatka niespełnionego twórcy, pełnego wątpliwości co do własnych umiejętności. Niedawny wywiad u Winiego raczej tylko pogłębi to poczucie.
Mimo iż Numer Raz ani nie odstawał, ani też jakoś specjalnie się nie wyróżniał na tle raperów, którzy np. są na „Skandalu”, to jednak nie da się ukryć, że jego kariera nie rozwinęła się na przestrzeni lat tak jak reszty osób biorących udział przy nagrywaniu tej płyty. Zestawiać go z Tede nie ma żadnego sensu, bo wszyscy doskonale wiedzą, jak bardzo się obaj rozjechali po premierze „Nastukafszy”. Finalnie doszło do sytuacji, gdy wystarczyły docinki TDF’a, żeby Numer stracił ochotę na tworzenie muzyki.
– I to szydzenie z mojej osoby bardzo mocno odbiło się też na mnie gdzieś tam. Bo ja bardzo mocno przestałem w siebie wierzyć i to był główny punkt zwrotny, gdy nie byłem w stanie wydać płyty – wyjawił jakiś czas temu w wywiadzie z Borysem Kaltermannem.
Na niekorzyść bohatera tekstu działał fakt, że w rapie łatwiej się funkcjonuje mając przesadną i niekoniecznie popartą umiejętnościami pewność siebie, niż jej brak. A że ten problem ciągle trapi Numera wiemy na podstawie niedawnej rozmowy z Winim. Warszawski weteran zapytał w pewnym momencie Winiego:
– Czy ja jestem dobrym raperem? Po prostu chciałbym znać twoją opinię. – Nie – wypalił mu błyskawicznie Winicjusz, okraszając to szyderczą pompą. Chwilę później próbował trochę pocieszyć Numera. – To jest płyta, z której twoi słuchacze będą zadowoleni – skomplementował jego niedawno wydany album „Żyje się tylko raz”.
News
Boosie Badazz bezlitosny dla Gucci Mane’a. „Gorszą rzecz zrobił tylko J. Cole”
„Dajesz się okraść swojemu artyście i zgłaszasz to na policję?”
Nowy diss Gucci Mane’a „Crash Dummy” zamiast uznania zebrał falę krytyki, a głos zabrał m.in. Boosie Badazz.
Gucci Mane wrzucił „Crash Dummy” i podzielił scenę. Numer wymierzony w Pooh Shiestę, BIG30 i resztę ekipy miał być odpowiedzią na rzekome porwanie i napad, ale zamiast propsów przyszła krytyka.
Na pierwszy ogień poszedł Boosie Badazz. Gość, który od lat trzyma się ulicznych zasad, mimo że generalnie ma respekt do Gucciego, tym razem nie kupuje tego ruchu. Jego pierwsza reakcja? Krótkie, ale wymowne: „kręcę głową z niedowierzaniem”.
Temat podchwycił też DJ Akademiks, który od razu zaznaczył, że dla niego cała akcja pachnie czymś, czego w tej kulturze się nie robi. Wielu widzi w tym przekroczenie granicy, której w rapie się nie dotyka.
Boosie poszedł o krok dalej i na streamie stwierdził: – To byłoby najgorsze g*wno, gdyby nie to, że J. Cole przepraszał… ale to też jest słabe. Dajesz się okraść swojemu artyście, zgłaszasz to na policję, a potem go dissujesz za to, że cię okradł? To jest chore.
„Crash Dummy” zamiast być mocnym statementem, może być dla Gucciego jednym z tych ruchów, które zepchną go na margines sceny.
Boosie reacts to Gucci’s new song pic.twitter.com/4RUq5imllK
— Akademiks TV (@AkademiksTV) April 10, 2026
-
News3 dni temuDawidzior HTA znów trafił do więzienia (tylko u nas)
-
News4 dni temuOki dissuje Kinny’ego Zimmera: „Za wplątywanie Bambi powinieneś dostać listwę”
-
News3 dni temuPolsat potwierdza informacje GlamRapu: „Kanye West zagra w Chorzowie”
-
News3 dni temuAfrika Bambaataa nie żyje. Pionier kultury, nad którym wisiały poważne zarzuty
-
News4 dni temuKinny Zimmer drugi raz dissuje Okiego. „Quebo napisał Ci freestyle, a Sobel zrobił dwie płyty”
-
News3 dni temuBambi 3. rok z rzędu najlepszą raperką – wyniki Popkillery 2026
-
News1 dzień temuWini zgasił Numer Raza. Odpowiedź mogła go zaboleć?
-
News2 dni temuWpadka Żuroma – raper częściowo potwierdził słowa świadka koronnego