Felieton
Ile pieniędzy ma Białas, jak często pali Żabson, a kto rapuje najszybciej? – felieton
Przyglądamy się najdokładniejszym obliczeniom i analizom w polskim rapie.
Analizy i obliczenia związane z polskimi raperami to motyw przodujący w trendach hip-hopowych social mediów już od przeszło roku. Na fenomenie tego zjawiska powstało już kilkaset tekstów, a grupa z największym uznaniem w tej dziedzinie liczy sobie niemalże 80 tysięcy fanów. Na potrzebę dzisiejszego tekstu, wraz z autorami Obliczenia i analizy w rapie wybraliśmy dla czytelników naszego portalu, kilka ich przykładowych prac. Bohaterami poniższej komplikacji będą: Białas, Szpaku, Mata, Żabson, Schafter oraz Sentino.
Ile pieniędzy ma Białas?
„Jak będzie chciał wypłacić sobie cały jego hajs, to wytną las” Białas nawinął na numerze „Lasy”, jeszcze na Hotelu Maffija. Ustalenie konkretnego lasu, o którym mowa w tekście nie jest możliwe, więc musieliśmy sięgnąć do innych źródeł. Ustaliliśmy, że fachowo mianem lasu można określić teren, który zajmuje co najmniej 0,1 hektara, co oznacza, że na podstawie tej informacji jesteśmy w stanie obliczyć minimalną liczbę pieniędzy rapera. Udało nam się również dotrzeć do informacji, według których na jednym hektarze znajduje się 10 – 16 tysięcy drzew.
W celu obliczenia liczby pieniędzy posiadanych przez Białasa potrzebujemy również informacji, ile banknotów można wykonać z przeciętnego drzewa. Według różnych źródeł z jednego drzewo można pozyskać około 40 tysięcy banknotów (o nominale 100 zł).
Zatem dalsze wykonanie obliczenia nie stanowi dla nas większego problemu. Na podstawie wcześniejszych danych ustalamy, że w „minimalnym” lesie Białasa znajduje się około 1 tysiąc drzew. Teraz obliczymy liczbę banknotów, a potem liczbę pieniędzy (przyjmujemy, że operujemy banknotami 100-złotowymi):
1000 drzew * 40 000 banknotów = 40 milionów banknotów.
40 milionów banknotów * 100 zł = 4 miliardy złotych.
Odpowiedź: Na postawie wersów można ustalić, że Białas posiada MINIMUM 4 miliardy złotych, co czyni go prawdopodobnie jedenastym najbogatszym Polakiem.
Jaki procent populacji szpaków w Polsce stanowi Szpaku?
Szpak to gatunek średniej wielkości ptaka, częściowo wędrowny. Występuje on na każdym kontynencie. Według różnych danych w Polsce zamieszkuje około 4,2 mln szpaków, więc obliczenie procentowego udziału rapera nie stanowi problemu (populacja wraz z raperem wynosi 4 200 001):
1/4 200 001 * 100% = 0,000024%
Odpowiedź: Raper Szpaku stanowi 0,000024% populacji Szpaków w Polsce.
Mata w kosmosie
Tym razem analiza promieni światła – pod koniec teledysku do „Patoreakcji” możemy zauważyć scenę, która wzorowana jest na widoku Ziemi prosto z Księżyca. Teoretycznie nie ma w tym nic ciekawego, a w oddali widać jedynie naszą planetę.
Nic bardziej mylnego – możemy zauważyć promienie światła padające na konkretne miejsca kuli ziemskiej. W ten sposób jesteśmy w stanie określić dokładną datę obowiązującą na Ziemi. Korzystając z dostępnych źródeł naukowych bardzo łatwo ustalić, że szacowany dzień znajduje się pomiędzy 21 czerwca a 22 września. W celu dalszych obliczeń posłużyliśmy się południkami, które udało nam się w lekkim przybliżeniu określić, pod uwagę wzięliśmy również odstęp czasowy między 21 VI oraz 22 IX – teraz dochodzimy do fenomenu tej analizy. Spodziewaliśmy się, że końcowo uzyskamy kompletnie losowy dzień, jednak…
Na podstawie jednego ujęcia z teledysku udało nam się ustalić, że tym dniem jest… 14 lipca. Większość z Was pewnie zauważyła już pewną zależność – jest to dzień urodzin Michała Maty Matczaka.
Ile zioła dziennie pali Żabson?
“Wyjarałem w trzy miesiące ponad dwieście gram”.
Żabson powyższe wersy nawinął w utworze „LO’REAL”. Zadanie wydaje się potencjalnie proste do rozwiązania, ale spróbujemy podejść do niego na kilka sposobów. Z racji, że miesiące mają różną ilość dni, a także różny układ – istnieje kilka możliwości. Nie zapominajmy również o latach przestępnych. Na potrzebę analizy przyjmujemy, że fraza „w trzy miesiące” oznacza trzy miesiąca następujące od razu po sobie. Zatem mamy kilka możliwości:
1 możliwość – 31 + 30 + 31 = 92 dni
2 możliwość – 30+ 31 + 30 = 91 dni
3 możliwość – 31 + 29 + 31 = 91 dni
4 możliwość – 31 + 28 + 31 = 90 dni
5 możliwość – 29 + 31 + 30 = 90 dni
6 możliwość – 28 + 31 + 30 = 89 dni
ZATEM ILE ŚREDNIO DZIENNIE JARAŁ ŻABSON?
1 – 2,17 grama
2 – 2,2 grama
3 – 2,2 grama
4 – 2,22 grama
5 – 2,22 grama
6 – 2,25 grama
Odpowiedź: Żabson jarał dziennie ŚREDNIO od 2,17 do 2,25 grama, skoro wyjarał dwieście gramów w trzy miesiące.
Który raper nawija najszybciej?
– MC Silk w „Pale kid” – 14 sylab na sekundę
– Eminem w „Godzilla” – 14 sylab na sekundę
– MC Silk w „Rap Nobody faster than Rap God” – 12 sylab na sekundę
– Quebo w „Prowo” – 12 sylab na sekundę
– B.R.O. w „Machine Gun” – 12 sylab na sekundę
– Oki w „Hip-Hop” – 11 sylab na sekundę
– Fokus w „Powierzchnie tnące” – 11 sylab na sekundę
– Guzior w „Voodoo Remix” – 10 sylab na sekundę
– Grubson w „Łańcuch Rymów” – 10 sylab na sekundę
– Logic w „Homicide” – 10 sylab na sekundę
– Eminem w „Homicide” – 9 sylab na sekundę
– Floral Bugs w „Meduza” – 9 sylab na sekundę
– Eminem w „Rap God” – 8 sylab na sekundę
– FonTam w „Speedy Gonzales” – 8 sylab na sekundę
W momencie, kiedy na tapet weźmiemy średnią prędkość utworu, zwyciężyłby „Rap God” autorstwa Eminema, ponieważ średnia prędkość rapera na tym kawałku wynosi 6 sylab na sekundę. W większości statystyk internetowych, które mogliście kiedyś zauważyć, to właśnie średnia prędkość brana jest pod uwagę, więc w tym przypadku Eminem nie ma sobie równych. Z pewnością znajdzie się o wiele więcej „szybkich” kawałków, ale to jest jedynie luźna statystyka porównawcza tych najpopularniejszych.
Ile procent wszystkich wyrazów stanowią angielskie słowa u Schaftera?
Zliczyliśmy wszystkie angielskie słowa pojawiające się na ostatnich trzech albumach Schaftera. Angielskie imiona, nazwy marek oraz inne nazwy własne nie były wliczane do zestawienia.
Albumy:
hors d’oeuvre – 21% wszystkich słów stanowią angielskie wyrazy (296 angielskich wyrazów)
audiotele – 24,4 wszystkich słów stanowią angielskie wyrazy (1131 angielskich wyrazów)
futura – 40,4% wszystkich słów stanowią angielskie wyrazy (1742 angielskie wyrazy)
Utwory z największym udziałem angielskich wyrazów (bez nazw własnych):
geekin in the booth – 99,5%
bombay – 99,2%
need help – 99,2%
Odpowiedź: We wszystkich wyżej wymienionych albumach Schaftera pojawiło się dokładnie 3169 angielskich wyrazów, co stanowi 23,4% wszystkich pojawiających się słów. Oznacza to, że praktycznie co czwarty wyraz w numerach Wojtka pochodzi z języka angielskiego. Z kolei słowa mające źródło w innych językach stanowią zaledwie 0,04% całości. Najbardziej z angielszczonym albumem została najnowsza „futura”.
Z iloma raperami miał konflikt Sentino?
Analiza wykonana przy współpracy ze stroną Rapkrytyk.
Lista raperów:
-Eko Fresh
-Paluch
-Taco Hemnigway
-Sage
-Fler
-Kay one
-Saful Dixon37
-Toony
-Żary
-Wilku WDZ
-Bilon
-PA Sports
-SpogneBOZZ
-Veysel
-Kaz Bałagane
-Malik Montana
-Białas
-Rest Dixon37
-Kafar Dixon37
-Bober
-Kizo
-Asche
-Sobota
-Quebonafide
-Tony Jazzu
-Żurom
-Kałach
-TPS
-Intruz
-Dawid Obserwator
-Siles
-Epis DYM KNF
-Zbuku
-Bezczel
-Vin Vinci
-Kaczy Proceder
– Bedoes i Blacha, jeśli zaktualizujemy listę o najświeższe wypowiedzi rapera.
Odpowiedź: Sentino miał konflikt z co najmniej 38 bardziej znanymi raperami, a prawdopodobnie to jedynie wierzchołek góry lodowej, ponieważ o dużej części możemy po prostu nie wiedzieć.
Felieton
Prezydent Mata 2040 poległ przy pierwszym kryzysie z Fagatą – felieton
Wciąż kalkuluje, że Fagata będzie w stanie wrócić? Zostawił sobie otwarte wszystkie furtki.
Prezydent 2040? Na razie problemem okazuje się wydanie prostego oświadczenia dotyczącego własnej wytwórni.
Fagata jest obecnie jedną z najbardziej toksycznych marketingowo postaci polskiego internetu. Współpraca z nią zamiast zasięgów może przynieść przede wszystkim lawinę komentarzy i konieczność tłumaczenia się przed własnymi odbiorcami. Tymczasem raper, który zrobił bardzo dużo, żeby legitymizować ją na scenie muzycznej, konsekwentnie milczy.
Tym człowiekiem jest Mata. I właśnie to milczenie zaczyna być coraz bardziej wymowne.
Mata pomógł zrobić z Fagaty raperkę
Nie mówimy przecież o raperze, który zrobił z Fagatą jeden numer, przybił piątkę za kulisami i poszedł dalej. Mata otworzył przed nią drzwi do mainstreamu muzycznego świata. Wziął ją do wytwórni, promował i dał przestrzeń podczas największego koncertu w swojej dotychczasowej karierze – na Stadionie Narodowym.
To była potężna pieczątka.
Można było śmiać się z muzycznej kariery Fagaty, można było traktować ją jak internetową ciekawostkę, ale kiedy jeden z największych polskich raperów swojego pokolenia bierze taką osobę pod skrzydła, sytuacja się zmienia.
Mata pomógł Fagacie dostać coś znacznie cenniejszego niż wyświetlenia – wiarygodność w środowisku i u młodych słuchaczy, którzy jak gąbka chłonął to, co powie ich idol.
Dzisiaj trudno udawać więc, że temat Fagaty nie dotyczy Młodego Matczaka.
Wszyscy uciekają. U Maty cisza
Skala internetowego cancelu Fagaty jest gigantyczna. Marki i osoby kojarzone z nią momentalnie dostają rykoszetem. Natalisa usunęła wspólne zdjęcia z c*pką spod Konina i według medialnych doniesień odcięła się od tej relacji. Sentino ogłosił wspólną EP-kę z Fagatą, a kilka godzin później zapowiedź zniknęła z jego sociali po wpływem krytyki.
Fagata stała się wizerunkowo niewygodna. I właśnie dlatego cisza Maty tak mocno rzuca się w oczy.
Bo gdzie jest teraz człowiek, który jeszcze niedawno chciał łamać „każde tabu”? Gdzie jest kandydat na prezydenta 2040, który kreuje się na głos swojego pokolenia i lubi komentować rzeczywistość po swojemu? Przecież tutaj nie potrzeba orędzia do narodu transmitowanego przez wszystkie telewizje.
Wystarczy kilka zdań:
„Fagata nie jest już częścią mojej wytwórni”.
Albo odwrotnie:
„Fagata pozostaje w mojej wytwórni i nadal będziemy razem pracować”.
Tyle.
Przyszły prezydent wykłada się… na Fagacie
I tutaj robi się naprawdę zabawnie.
Mata od lat buduje wokół siebie postać większą niż zwykły raper. Były polityczne deklaracje, była wizja kandydowania na prezydenta w 2040 roku, były społeczne manifesty i wizerunek gościa, który chce coś zmieniać albo nawet wywracać stolik.
Tylko że łatwo wywracać stolik, kiedy samemu wybiera się moment.
Odcięcie się od Fagaty oznaczałoby przyznanie, że projekt, w który Mata osobiście inwestował swój wizerunek, okazał się problemem. Pozostawienie jej w wytwórni oznaczałoby z kolei konieczność wzięcia na klatę krytyki, która prawdopodobnie spadłaby również na niego.
Najwygodniejsza pozostaje więc trzecia opcja. Cisza.
Tylko że od kogoś, kto chce być traktowany jak głos pokolenia, można wymagać trochę więcej niż przeczekiwania burzy.
Kandydat na prezydenta sprawdza kierunek wiatru?
Co ciekawe, Mata kilka dni temu sam wrzucił komunikat, który łatwo można połączyć z obecną sytuacją.
– Pomału przerzedzają się szeregi mojej wytwórni – niektórzy artyści są gotowi by iść własną drogą, a inni zabłądzili i nie chcą iść tą którą wyznaczam. Pora wrócić do korzeni – napisał.
Brzmi tajemniczo, a nawet poważnie. Tylko co z tego właściwie wynika? Młody Matczak w ten sposób wybadał grunt, rzucił enigmatyczne zdanie i zostawił sobie otwarte wszystkie furtki.
Sprytne PR-owo.
I tu dochodzimy do najważniejszego pytania. Na co czeka wytwórnia Maty? Aż sytuacja trochę przycichnie? Aż okaże się, czy Fagata jest w stanie odbudować swój wizerunek i ponownie generować liczby bez gigantycznej fali krytyki? Bo z zewnątrz zaczyna to wyglądać właśnie jak kalkulacja.
Jeżeli Fagata jest dla wytwórni skończonym projektem, można powiedzieć to dzisiaj. Jeżeli nadal jest jej artystką i Mata chce ją wspierać, również można powiedzieć to dzisiaj Panie Michale.
Felieton
Oki wpadł we własne sidła? Niewygodne fakty po beefie z Kinnym Zimmerem – felieton
Hipokryta, który rzuca słowa na wiatr?
W czasie beefu z Kinnym Zimmerem Oki punktował rywala za współprace reklamowe i stawiał ultimatum organizatorowi Rap Stacji. Dziś oba te wątki wracają jak bumerang.
Kinny trafił w punkt? Tymbark potwierdza jego wersy
Jeszcze kilka miesięcy temu Oki celował w Kinny’ego Zimmera z ciężkimi argumentami. Jednym z najgłośniejszych zarzutów było rzekome sprzedawanie każdego numeru sponsorom.
„Dziękują mi Twoi fani – pierwszy track bez lokowania” – nawijał Oki, sugerując, że jego przeciwnik nie potrafi funkcjonować bez reklamowych współprac.
Dziś ten fragment wraca niczym bumerang. W klipie promującym „REKLAMACJA’47: CD1” można było zauważyć charakterystyczną niebieską butelkę Tymbarka. Już wtedy informowaliśmy, że za obecnością produktu może stać szersza współpraca. Teraz sprawa została oficjalnie potwierdzona. Do sklepów trafiły napoje Tymbark sygnowane ksywką Okiego o smaku kwaśnego jabłka.

W tym kontekście szczególnie mocno wybrzmiewają wersy Kinny’ego Zimmera: „Na filmie do płyty lokujesz Tymbarka. Jak okaże się że macie deala, pęknie twoja bańka” – rapował.
Patrząc na rozwój wydarzeń, trudno nie zauważyć, że przewidywania Kinny’ego okazały się trafione.
Oki postawił ultimatum. Rap Stacja go zweryfikowała
To jednak niejedyny temat, który wraca przy okazji tamtego konfliktu. W trakcie beefu głośno było również o Rap Stacji. Oki szantażował Waldiego, organizatora festiwalu, że jeśli w line-upie pojawi się Kinny Zimmer, to on sam nie wystąpi.
Ostatecznie rzeczywistość zweryfikowała te deklaracje. W składzie imprezy znaleźli się obaj raperzy, a zapowiadane ultimatum nie zostało zrealizowane. Trudno więc pogodzić takie działania z wizerunkiem rapera, który podczas beefu tak chętnie rozliczał innych z autentyczności i konsekwencji.

Czy Oki przegrał beef?
To już kwestia indywidualnej oceny słuchaczy. Nie zmienia to jednak faktu, że zarzuty dotyczące hipokryzji i braku konsekwencji wracają do Okiego ze zdwojoną siłą, a jego przeciwnik nie zaliczył w trakcie beefu równie głośnych wpadek. Gdyby konflikt trwał dłużej, lista podobnych tematów mogłaby być jeszcze dłuższa.
Tym razem uznania w kierunku Okiego nie będzie ani słowem, ani oczami.
Felieton
Łatwogang stał się nietykalny. Sięga po nasze pieniądze na lek, który nie działa? – felieton
Zamiast porządnego researchu, streamer bazuje głównie na emocjach.
Łatwogang po sukcesie swojej akcji charytatywnej wszedł poziom wyżej i zaczął apelować do rządu o refundację terapii dla dzieci z DMD. Problem w tym, że chodzi o lek, którego skuteczność podważają europejskie instytucje, a emocjonalna presja na polityków zaczyna wymykać się spod kontroli, bo za wszystko tym razem mamy zapłacić my wszyscy.
Polacy będą sponsorować amerykańskich lekarzy?
Nie mam problemu ze zbiórkami. Serio. Jeśli ktoś chce wydać własne pieniądze na eksperymentalną terapię dla chorego dziecka – jego sprawa. Ludzie potrafią się jednoczyć, pomagać i to jest piękne. Pierwsza akcja Łatwoganga zrobiła gigantyczne wrażenie i ciężko było nie mieć szacunku do skali mobilizacji. Tyle że teraz to już zupełnie inna bajka.
Bo kiedy streamer z milionowymi zasięgami zaczyna naciskać na refundację terapii przez państwo, przestaje chodzić wyłącznie o dobre serce. Wtedy w grę wchodzą pieniądze podatników, decyzje medyczne i odpowiedzialność za przekaz, który większość z nas łyka bez żadnego researchu tylko dlatego, że tak powiedział Łatwogang.
Lek Elevidys, o którym mowa, nie został dopuszczony w Europie. Europejska Agencja Leków stwierdziła wprost, że nie wykazano korzyści ze stosowania preparatu. To nie teoria z TikToka, tylko stanowisko jednej z najważniejszych instytucji medycznych na świecie. Terapia dostała jedynie warunkową zgodę FDA w USA i to pod bardzo konkretnymi ograniczeniami. Lek można podawać wyłącznie określonej grupie dzieci, a wokół terapii pojawiają się też informacje o ciężkich skutkach ubocznych, nawet przypadkach śmiertelnych. Nie uśmiecha mi się więc z mojej własnej kieszeni sponsorować amerykańskich lekarzy i ich lek, który nie wiadomo czy działa, a z raportów wynika, że działa słabo.
Lek Elevidys został przetestowany na 125 dzieciach i nigdy nikomu się nie polepszyło.
— Brat Pid (@brat_pid73861) May 24, 2026
Jak się wpisze nazwę leku w wyszukiwarce, to pierwsze co wychodzi to dokument niedający pozwolenia na obrót w Europie.
Koszt dla jednej osoby to kilkanaście milionów złotych. pic.twitter.com/zNX0jPUvaQ
Emocje i presja
Mimo tego Łatwogang i jego pobratymcy w komentarzach nakreślili prostą narrację: kto ma wątpliwości, ten jest przeciwko chorym dzieciom. No bo jak to, NA CHORE DZIECI NIE DASZ?
Przekaz ten zaczyna coraz mocniej opierać się na emocjach i presji moralnej, którą napędzają też ludzie w komentarzach, zamiast na spokojnej rozmowie o faktach. Jeśli zadasz pytanie o skuteczność terapii, jesteś potworem. Jeśli przypomnisz, że państwo nie drukuje własnych pieniędzy, tylko wydaje kasę obywateli, dostajesz łatkę człowieka bez serca.
Łatwogang ewidentnie działa pod wpływem emocji i gigantycznej fali uwielbienia. Problem polega na tym, że internet bardzo szybko robi z influencerów moralnych liderów. Wystarczy jedna viralowa akcja i nagle streamer staje się dla ludzi większym autorytetem niż lekarz. To już nie jest tylko „pomaganie dzieciom”. To próba wpływania na politykę zdrowotną państwa przez presję społeczną i emocjonalne filmiki.
Bo jeśli dziś każda internetowa mobilizacja ma wymuszać refundację terapii odrzuconej przez europejskich ekspertów, to jutro będziemy podejmować decyzje zdrowotne na podstawie lajków, a nie badań.
Dobry chłopak, ale działa na emocjach
Działalność internetowa Łatwoganga pokazała nam, że to zwykły, dobry chłopak, ale działa bardzo spontanicznie i często pod wpływem silnych emocji. Osoby z jego otoczenia mówiły otwarcie po pierwszej zbiórce, że wszystko u niego jest totalnym spontanem. 9-dniowy stream mógł się w ogóle nie udać, bo nie było żadnego szczegółowego planu, a transmisję odpalono na starym komputerze, który w każdej chwili mógł się wyłączyć. Ostatnia akcja rowerowa również wyglądała na zrobioną na prędce, co wiedzieliśmy po wielu wpadkach ze sprzętem.
*Powyższy felieton jest bardzo niepopularną opinią, bo Łatwogang w kilka tygodni stał się osoba nietykalną w Polsce, podobnie zresztą jak Bedoes, o którym innym razem.
Felieton
B.R.O. tworzy śpiewających influencerów, a teraz mówi, że „mainstream to znajomości, pieniądze i sztucznych uśmiech”
Większego zaorania w ostatnim czasie nie było.
B.R.O. wydał całkiem dobry technicznie numer „Maszyna”, który jednak nie broni się lirycznie. Strzały w powietrze, które przebiły oba kolana Broskiego.
Jedną z największych bolączek polskich raperów są strzały w powietrze. Kogo oni nie rozliczają w numerach. Wszystko im się nie podoba. Kiedy jednak podamy konkretne ksywy, które możemy dopasować do ich linijek 1:1, nabierają wody w usta albo się głupio tłumaczą.
Najświeższym przykładem pier***nia totalnych głupot jest B.R.O., który wymierzył linijki w mainstream, zapominając, że z takimi ludźmi chętnie i cały czas współpracuje, bo kosi z nich – pewnie – nieprzyzwoite pieniądze.
„Pływałem w głównym nurcie, czytaj w tym brudnym gównie. W którym rządzi pieniądz, znajomości no i sztuczny uśmiech. Jeśli go nosisz jesteś pustym głupcem. Bo to jak uprawiać prostytucję, mówiąc że to duży sukces” – nawija.
B.R.O. jest naczelnym ghostwriterem sztucznie stworzonych influencerów. Współpracuje głównie z Ekipą Friza, który uczy od podstaw swoich podopiecznych wspomnianych przez rapera „sztucznych uśmiechów” albo przesadzonych reakcji. W taki sposób buduje armię contentowych produktów, które zamiast własnego języka dostają gotowe teksty, gotowe emocje i gotowe schematy zachowań. Wszystko po to, żeby kamera widziała luz, a algorytm dostał dokładnie to, co lubi najbardziej: przesadę, krzyk i wiecznie przyklejony uśmiech.
B.R.O. cały czas działa z Frizem i Wersow i wciąż pisze teksty im oraz ich influencerom, których akapit wyżej porównuje do „prostytutek”, bo sztuczny uśmiech i znajomości chyba do nich pasują w 100% – prawda?
Dalej w numerze nie jest wcale lepiej: „Słucham wasze zwrotki wszystkie pocięte jak rozbi” – znów strzela w powietrze i kolejny raz wers ten można przypisać do jego „podopiecznych”, którzy bez pocięcia zwrotek byliby asłuchalni nawet dla 10-latków.
Może B.R.O. to maszyna, ale zaczęła już dawno rdzewieć, po tym pamiętnym piwie wylanym na głowę przez Belmondziaka.

Felieton
Robią z nas złodziei. Kupując smartfona, zapłacimy więcej, a kasa pójdzie m.in. do raperów – felieton
Nowa, stara opłata, który uderzy we wszystkich, ale tylko niektórzy na niej zarobią.
Rząd rusza z aktualizacją opłaty reprograficznej. Nowe zasady obejmują m.in. smartfony i laptopy, a pieniądze mają trafić do artystów, w tym do raperów. No i kto tu kogo okrada?
Ministerstwo dumnie ogłasza
Minister kultury Marta Cienkowska podpisała rozporządzenie, które aktualizuje zasady pobierania opłat od urządzeń używanych do kopiowania i odtwarzania treści. – Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to!” – przekazała w komunikacie opublikowanym na portalu X.
Polscy twórcy latami czekali na tę decyzję. Dziś z satysfakcją ogłaszam: mamy to! Właśnie podpisałam rozporządzenie dot. opłaty reprograficznej. To był trudny proces, pełen lobbingu i fake newsów o rzekomych "nowych podatkach". Prawda jest prosta: pożegnaliśmy lata 90. (faksy i…
— Marta Cienkowska (@MartaCienkowska) April 30, 2026
Smartfony i laptopy objęte opłatą!
Na czym polega zmiana? Lista sprzętów objętych opłatą została dostosowana do tego, jak dziś konsumujemy muzykę, filmy i inne treści. Do gry wchodzą m.in. smartfony, laptopy, tablety, telewizory oraz dekodery z pamięcią albo funkcją nagrywania. W praktyce chodzi o urządzenia, które realnie służą do kopiowania lub przechowywania materiałów chronionych prawem autorskim.

Czyli co, jesteśmy złodziejami?
Po chłopsku, twórcy ustawy chyba uważają, że jesteśmy złodziejami, bo z góry zakładają, że nielegalnie słuchamy muzyki, przegrywając ją sobie na telefony lub korzystając z nielegalnych źródeł streamingu. Ciekawe jakie to nielegalne źródła mamy w czasach powszechnego dostępu do Youtube i Spotify.
Żeby jednak było miło i fajniusio pani minister rozszerzoną opłatę ubrała w ładne słowa: – Giganci sprzętowi dzielą się swoimi zyskami z polskimi twórcami – podkreśliła.
Jak to dokładnie działa – wyjaśniamy
Kupujesz np. telefon albo pendrive. W cenie jest już opłata reprograficzna. Producent/importer przekazuje ją do organizacji, a organizacje dzielą pieniądze między twórców. Artyści dostają część pieniędzy, jeśli są zarejestrowani w takich organizacjach jak ZAiKS czy STOART, a ich muzyka jest uwzględniona w podziale. Gotówka jest rozdzielana według określonych zasad.
Ministerstwo uspokaja, jesteśmy spokojni
Ministerstwo ma życzeniowe myślenie na temat wzrostu cen elektroniki w związku z rozszerzoną opłatą. W uzasadnieniu projektu czytamy: – Biorąc pod uwagę stosunkowo niski poziom opłat przyjęty w projekcie rozporządzenia, należy uznać, że wpływ na sytuację konsumentów nie będzie znaczący.
Wszyscy jednak dobrze wiemy, że opłata ta zostanie przeniesiona na końcowego użytkownika, i to my zapłacimy więcej za smartfona czy laptopa, a miliony pójdą do artystów i twórców,
Miliony złotych wpływów
W 2024 roku wpływy z opłaty reprograficznej wyniosły 35,8 mln zł. Po zmianach budżet dla twórców może wzrosnąć nawet do poziomu 150-200 mln zł rocznie. Według szacunków stawka opłaty ma wynosić od 1 do 3% wartości urządzenia.
Jakie to piękne, a ty co słuchaczu o tym myślisz?
-
News2 dni temuNatalisa atakuje Young Leosię: „To nie baddie era, ty po prostu się puszczasz”
-
News4 dni temuJimek znowu zagrał na nosie Peji. Łódzki numer?
-
teledysk4 dni temuBonSoul: „Więcej niż z rapu zarobiłem na maszynkach”. Bonson i Soulpete z kolejną część historii „Damian i Piotr”
-
News4 dni temuPeja skończył 50 lat i zrobił życiowy bilans. „Głowa projektuje zbyt wiele pomysłów”
-
News2 dni temuNitro nigdy nie poda ręki Sentino, choć raper próbował przepraszać
-
News14 godzin temuPowstał film o Tede. Na ekranie m.in. Eldo, O.S.T.R., Wilku i Vienio
-
News1 dzień temuTrueman ujawnił, kiedy wypuści płytę Sentino i Fagaty. Ma świadomość, że to gorący kartofel
-
News17 godzin temuBonus RPK zapowiedział wspólny numer z Tede